
Ateński Akropol w pierwszych kadrach filmu Olympia (1938) w reżyserii Leni Rifenstahl poraża prostotą swego piękna. To jedne z tych kadrów, dzięki którym Rifenstahl oddała siłę oraz moc starożytnego świata. Obrazy z Ateńskiego Akropolu zmontowane z klasycznymi posągami, które w kadrze Rifenstahl zdają się prawdziwie żyć, wzbogacone współczesną muzyką Vangelisa, nakierowują odbiorcę w stronę wieczności. Przyprószone czasem idee starożytnego świata zdają się tutaj nie przemijać. Doskonałe piękno ludzkiego ciała, powolna wędrówka przez czas kamiennych bloków greckiego wzgórza...Dąb litewski, słów którego tak niewiele jeszcze znam, u kresu swojej podróży miał przy sobie prof. Andrzeja Szczeklika. Poznałem swego czasu jego relację z dni ostatnich poety, a w ZL znalazłem kilka słów o strzałce czasu w medycynie (ZL Nr 104). Tak oto życie w pejzażu słów Szczeklika, zdaje się być podróżą Ulissesa żeglującego do celu, a jednocześnie zagubionego wśród poczynań greckich bogów. Życie zachwyca swoimi tajemnicami, ujmuje pięknem poznania wszystkich tych swoich przejawów, których nie definiuje się w kategoriach dobra oraz zła. Po prostu jest takim, jakim jest. A jest poezją - stanem niezbywalnych myśli toczących każde istnienie, w którym krąży ciepła krew, chimerycznością słów, myśli oraz uczuć.
Zgłębiając książki Szczeklika (Katharsis, Kore) pozostaje nieodparte wrażenie fascynacji życiem, które profesor z dużą dozą dystansu, ale nie bezosobowo, prezentuje z punktu widzenia lekarza - humanisty. Autor opiera swoją literacką podróż przez dzieje medycyny o esencję starożytności jaką jest mitologia, malarstwo na przestrzeni wieków, odkrycia nowych metod diagnozowania oraz leczenia. Konstrukcja myśli wsparta o jego osobiste doświadczenia oraz wiedzę, spokój i piękno przekazu, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że życie jest, trwa, czasami niedomaga, ostatecznie odchodzi, po czym znowu rodzi się na nowo. W tych tekstach upatruję myśli o fatum, które dotyczą każdego istnienia. Fascynująca opowieść oraz pogodny sposób narracji godzi czytelnika z tym, co trwa tylko ulotną chwilę – życiem mającym swój początek i koniec, który jest nieunikniony.Także na drugiego końca oceanu fale ciszej nie szumią, plaże nie rozciągają się dalej, kobiety w ogóle nie są bielsze, lecz tym bardziej chwiejne, niż te tutaj.
Wiec nie mów nic. Tylko, gdy pójdziesz potem do lodówki, przynieś mi jedno z sobą. Ale żadnego z tych, słyszysz, co włożyliśmy do lodówki wieczorem, tylko te z drugiego końca, te, które są zimne. I kiedy wrócisz, nie mów już nic.
Suddeutsche Zeitung Nr 289/2002
Wartości ludzkie są osobowe z chwilą, gdy ewolucja natury osiągnęła punkt bytowania osobowego. Jeśli zanik osobowości jest totalny, wartości przykute do bytu osobowego mają trwanie ściśle ograniczone do jego trwania, a dziedziczone w postaci rzeczowej, uprzedmiotowionej przez ciągłe zbiorowości ludzkie, mają trwanie wtórne równolegle do trwania tych zbiorowości. Ogół wartości osobowo produkowanych, tj. ogół wartości powołanych przez ludzi do życia, zmierza tedy ku nieobecności ostatecznej; innymi słowy, wysiłki nasze, choćby przedłużone w rzeczowych skutkach poza trwanie osobnicze, rozmywane są w całości przez rozkład fizycznego bytu, albowiem ani ludzkość nie jest wieczna, ani jej ziemia.Kiedy spoglądamy na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, granice państw są niewidoczne. Raczej trudno jest podtrzymać fanatyczny szowinizm, etniczny, religijny czy narodowy, widząc, jak niknie w oddali delikatny, niebieski sierp naszej planety, aż staje się w końcu niepozornym punkcikiem światła na tle bastionu gwiazd. Podróże kształcą.
Carl Sagan
Odwiedza nas 137 gości oraz 0 użytkowników.