Konteksty

Share

Byli redaktorzy radiowej trójki, już w czerwcu siłą społeczeństwa obywatelskiego wracają na antenę powstającego Radia "Nowy Świat". Dorzuć swoją cegiełkę miesięcznego abonamentu na utrzymanie powstającej, PUBLICZNEJ rozgłośni radiowej. Chociaż na jej antenie nie wybrzmiał, jak dotąd, żaden dźwięk, społeczni patroni zadeklarowali i wpłacili na konto twórców już ponad milion złotych, przy łącznym miesięcznym poziomie finansowania rozgłośni deklarowanym i opłacanym przez patronów na poziomie ponad 600 tyś. złotych miesięcznie. Suma zebranych środków wciąż rośnie. Nie bez kozery nazwałem powstającą stację radiową PUBLICZNĄ - powstaje z wolnych i dobrowolnie płaconych datków: od ludzi, dla ludzi, przez ludzi. Havlowska SIŁA BEZSILNYCH w działaniu. Dołącz się i ty: https://patronite.pl/radionowyswiat

Share

Share

Jeśli dotąd nie było wolno wychodzić z celi, nie jestże frajdą spacer po ogródku pod bacznym spojrzeniem strażników? Któż wątpi, że w praktyce mniejsze zakłamanie jest lepsze od większego zakłamania? Ale poza doraźną odrobiną wolności istnieje przecież sprawa formy polskiej, stylu polskiego, polskiego rozwoju i polskiego stwarzania się. Ponieważ nie znoszę ersatzów i zawsze, w restauracji i w życiu, będę protestował, gdy kota podadzą mi jako zająca, więc i w tym wypadku nie mogę zgodzić się na ten ersatz, surogat, szminkę i tandetę. Wolność za pozwoleniem, koncesja na względną swobodę – co to jest? Ni pies, ni wydra. Dla autentyczności życia polskiego to gorsze niż stuprocentowy knebel, taki, który nie kłamie. To jest istnienie meteka, nieczyste, słabe, półżywe, nie doprowadzone do prawdziwego swego wyrazu.

Share

w cieniu totalitaryzmuPaul Valery (cytowany przez Czapskiego) powiadał: „przeszkody - to znaki niejasne, przed którymi jedni wpadają w rozpacz, drudzy zaś rozumieją, że jest coś do zrozumienia, ale są i tacy, którzy tych znaków nawet nie widzą...”.

Zastanawiałem się, jak odczytać ten znak? Leżała przede mną książka, a ja myślałem o spotkaniu w ogrodzie, kiedy Józef Czapski ofiarował mi pisma Simone Weil ze swymi adnotacjami na marginesie. Widziałem jego wzruszoną twarz, słyszałem drżący głos. Albo inna scena: jak ofiarował mi piękny obraz, „martwą naturę”. Obrazy tańczyły. Wokół milicjanci podrzucający kajdanki, a ja widzę nasze pierwsze spotkanie. Czapski zastał mnie w łazience, goliłem się. A on - starszy o 50 lat, wielki polski malarz i pisarz - wtargnął i wycałował mnie serdecznie. To było dziewięć lat temu... Chwilę potem jechaliśmy kolejką z Maison-Laffitte do Paryża. Mam w oczach tę kolejkę. Siedzimy obok siebie. Rozmawiamy o Simone Weil i o... Matejce. (Właśnie dzisiaj, 23 czerwca 1985 roku, przeczytałem wywiad z ks. prof. J. Pasierbem, pisarzem i historykiem. Mówi Pasierb o obrazie Matejki „Sobieski pod Wiedniem”: „w sali poświęconej malarstwu XIX wieku to jedyny obraz namalowany z rozmachem, z pasją i z talentem”. Co ty na to, Józiu?). Ale oto już Paryż. Jedziemy na wspólny obiad z Zygmuntem Hertzem i Kotem Jeleńskim. Patrzę: Czapski, wysoki i szczupły, siwy i piękny, mądry i dobry. „Niechludow” - mawiał o nim Zygmunt Hertz. Było coś celnego w tym nieco złośliwym określeniu przyjaciela. W tym człowieku ocalałym cudem z katyńskiej rzezi była ufność, która nie jest nieznajomością świata, ale świadomym wyborem. I była dobroć, bezgraniczna dobroć. Niechludow? Ależ tak! Determinacja Niechludowa i odwaga Don Kichota. (Nie bał się nikogo poza Giedroyciem).

Share

1.
[…]

już odpływa okręt jeszcze trochę go widać
jest jakby zając który skacze w gęstej trawie morza
skorzystałem z zamętu i zostałem z tobą Kalibanie
oddając tytuł króla Neapolu za pierwszego godność
obywatela tej wyspy Ty zaś Kalibanie będziesz
ludem w jednej osobie mam nadzieję
że założymy idealne państwo

Share

Domek mały, chata skąpa:
Polska, swoi, własne łzy,
własne trwogi, zbrodnie, sny,
własne brudy, podłość, kłam;
znam, zanadto dobrze znam.

Stańczyk - Wesele Wyspiańskiego

 

Hiob

[…] pędzę dni i zaciąwszy zęby, spełniam swe przeznaczenie: przywodzę do zguby tysiące, żeby uratował się jeden człowiek. Ileż to na przykład trzeba było zgubić i zhańbić zacnych reputacji, żeby w wyniku otrzymać jednego tylko sprawiedliwego Hioba, na którym dawno, dawno temu tak złośliwie mnie okpiono! Tak, dopóki nie wyjawiono mi sekretu, znam dwie prawdy: jedną tameczną, tego tam, o której na razie w ogóle nie mam pojęcia, a drugą moją własną. I wcale jeszcze nie wiadomo, która będzie czystsza…
Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

Kilka stron...

Ksiądz dziekan Chmielowski zna świat tylko z książek. Za każdym razem, kiedy zasiada w swojej firlejowskiej bibliotece i sięga czy to po pokaźny foliant, czy drobny elzewir, zawsze jest tak, jakby wyruszał w podróż do nieznanego kraju. Ta metafora mu się podoba, uśmiecha się do siebie i już próbuje ją ułożyć w zgrabne zdanie... Łatwiej mu jest pisać o całym świecie niż o sobie samym. Ciągle czymś zaabsorbowany, sobą się nie zajmował, wydarzeń z życia nie spisywał i teraz zdaje mu się, że nie ma żadnej biografii. Gdyby go zapytała ta dama, która pisze tak ponure wiersze, kim on jest, jakże przeżył swoje lata, to co by odpowiedział? I gdyby chciał to spisać, nie byłoby tego wiele więcej niż kilka stron, więc nawet nie książeczka, nawet nie taki mały elzewir, zaledwie tylko broszura, świstek, żywocik nieświętego z obrazkiem. Ani peregrynant, ani lustrator obcych krain.

Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk

Do zajazdu przybyli...

01256490
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
128
961
1948
1247414
1948
41804
1256490

Your IP: 18.232.38.214
2020-06-03 02:47

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony