Konteksty


Refleks tego dziecięcego punktu widzenia dostrzec można w późnym wierszu, jak wiele utworów powstających w ostatnich latach życia Zbigniewa Herberta - nieukończonym. Podczas lektury starszym z nas przypominają się jeśli nie dziewiętnastowieczne oleodruki, to w każdym razie nieco kiczowate wizerunki Anioła Stróża strzegącego dziatwę przed upadkiem w rwący strumień z chybotliwego mostku, obrazek, który mogliśmy otrzymać na pamiątkę Pierwszej Komunii i który ręka ojca przy mocowała nad naszym łóżkiem. Mając lat kilka, trudno było nie czuć się w takim towarzystwie bezpiecznie... „Mój Boże, / jak ja go strasznie kochałem / bardziej niż ojca i mamę / bardziej niż Wojsko Polskie i lody waniliowe / szedł zawsze / pół kroku za mną / czułem na plecach jego ciepły oddech / słyszałem jak jego skrzydła ocierają się o siebie / delikatnie i cicho” - pisze Herbert, podkreślając pewność dziecka, któremu urządzenie świata jawiło się jako niezmienne: „wierzyłem mocno że będziemy razem / całe życie od krzyku narodzin / do nagłej i niespodziewanej".


Zbyt często zakłada się, że życie wewnętrzne pozornie prosperującej społeczności przebiega równie pomyślnie jak kroki, które podejmuje ona na zewnątrz, tymczasem coraz większe tempo zmian rozwijającej się metropolii było często przeżywane niczym gwałtowna, oszałamiająca burza. Ludzie mieli coraz więcej pieniędzy, ale rzeczy miały coraz mniej sensu.

Rana Dasgupta, Delhi.Stolica ze złota i snu


Przez cały romantyzm przewija się idea, że myślenie ogranicza życie, że nadmierna świadomość pozbawia człowieka szczęścia naiwnego istnienia. Sztuka jawi się tu jako stan niewinności, z którego wytrąca człowieka wiedza. Niektórzy sądzą, że ranę tę zdoła wyleczyć tylko broń, która ją zadała, czyli właśnie wiedza. Tak myśli Hegel. Także Kleist mówi podobnie pod koniec opowiadania o teatrze marionetek: „Musimy więc znowu pożywać z drzewa poznania, aby powrócić do stanu niewinności”. U innych, którym wiedza bardziej przeszkadza w twórczości, cierpienie to przemienia się w nienawiść do intelektu, oświecenia i wolnomyślicielstwa. Dlatego Schlegel czyni Eurypidesa typem poety wolnomyślnego.

B. Snell, Odkrycie ducha
Znalezione w:
W.H. Auden, Starożytni i my. Eseje o przemijaniu i wieczności
Biblioteka kwartalnika KRONOS, Warszawa, 2017

Stanisław Lem - inflacja słów

Inflacja słowa drukowanego spowodowana jest, zapewne, wykładniczym wzrostem liczby piszących, ale w równej mierze ? polityką edytorską. Dziecięctwem naszej cywilizacji był stan, w którym czytać i pisać umiały tylko osoby wybrane, rzetelnie wykształcone, i podobne kryterium działało też po wynalezieniu druku, a jeśli nawet wydawano dzieła głupców (czego uniknąć całkowicie chyba niepodobna), to ich ogólna liczba nie była astronomiczna jak dzisiaj. Obecnie w zalewie tandety tonąć muszą publikacje cenne, ponieważ łatwiej jest odnaleźć książkę wartościową wśród dziesięciu kiepskich aniżeli ich tysiąc w milionie. Nadto nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu ? mimowolnego powtarzania cudzych a nieznanych myśli.

Stanisław Lem, Głos Pana

Termodynamika życiowej destrukcji wg Lema

Pęd do destrukcji daje się wywieść wprost z termodynamiki. Życie jest oszustwem, próbą malwersacji, usiłowaniem obejścia praw, skądinąd nieuchronnych i nieubłaganych; izolowane od reszty świata, natychmiast wchodzi na drogę rozpadu, ta równia pochyła prowadzi do stanu normalnego materii, trwałej równowagi, która oznacza śmierć. Aby trwać, musi się żywić porządkiem, a ponieważ - wysoko uorganizowanego - nie ma go nigdzie poza życiem, skazane jest na samopożeranie się; trzeba niszczyć, aby żyć, karmić się ładem, który o tyle jest pokarmem, o ile pozwala się zrujnować. Nie etyka, lecz fizyka ustala taką prawidłowość.

Stanisław Lem, Głos Pana

Odwiedza nas 62 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony