
W bibliotece duszno... Nie, nie umiem niczego przywołać, nie chcę niczego zapisywać. Wszystko jest jedyne i przepada na zawsze. Poeta powiada: „Masz mało czasu, trzeba dać świadectwo”. Jakie świadectwo? I czy rzeczywiście jest ono potrzebne? A czasu istotnie mam mało. Co dzień wsłuchuję się w siebie jak więzień, który o świcie boi się usłyszeć na korytarzu kroki strażników, księdza, prokuratora, naczelnika więzienia... Ale lęk daje się obłaskawić: „Świat jest teatrem - powiada Marek Aureliusz - ludzie aktorami wyznaczonymi do odegrania skromnej zazwyczaj roli. Nie należy buntować się i lękać śmierci, która mieści się w naturalnym porządku świata”.
Czytaj więcej: Stosunek aparatu władzy do praw człowieka ma tu znaczenie szczególne

Podróżowanie w kosmos się zaczyna
zwyczajnie: rankiem znajdujesz w gazecie
wiadomość, że prezydent w nocy wreszcie
podpisał prawo i że już za chwilę
rozpocznie się dla ciebie odliczanie:
najpierw kilka donosów, dwa wezwania
w celu złożenia wyjaśnień, rutyna.
Potem kolejne, do zwolnienia z pracy.
Podwyżka opłat i nieznani sprawcy
niszczą samochód, mażą drzwi. Ta mina
sąsiada, gdy przyjdą. Nawet nie zdążysz
powiedzieć dzieciom, że to podróż w kosmos.
Tomasz Różycki
Znalezione w: Zeszyty Literackie Nr 141, wiosna 2018
Na zdjęciu: Czarny Piątek w stolicy, 23.03.2018 (fot. OKO.press)
Biolog Stroński przyniósł w 1939 roku do klasy przewiązaną recepturką wiązkę patyczków:
- Zajączyński! (to był jeden z najsilniejszych z nas), złamiesz to?
Pokłada się ze śmiechu, patrząc na fioletowego z wysiłku i ze złości Jasia.
- A ty, Michotek?
-Ta, nieee, no, panie psooorze, jak ten byk nie dał rady...
- A to takie łatwe. - Wyjmując kolejno patyczek za patyczkiem łamał je i rzucał na podłogę. - I tak jest - powiedział (...) - i tak właśnie jest z narodem; każdego z nas oddzielnie można uo-tak! uo-tak! uo-tak! - z niezrozumiałym dla nas zapamiętaniem łamał Bogu ducha winne patyczki, stosik rósł - ali naród... to jest... to jest... - (czemuż on się u diabła tak zacietrzewił?) podniósł wiązkę, rzucił ją na katedrę, był blady - żadna franca mu ni pudoła...!
J. Michotek, „Tylko we Lwowie”. Znalezione w: Andrzej Franaszek, Herbert i niepokój. Biografia I; Wydawnictwo Znak, Kraków 2018

Na zdjęciu: wiec antyfaszystowski. Gdańsk, 21.04.2018.
Deszcz w maju
Poczerniała blacha
na piecu
powoli stygnie,
gdy pierwsze krople
uderzają o dach.
Późno: noc ściemniała jak owoc –
i nagły aromat gruszek wypełnia pokój.
Tuż przed świtem
powraca znowu, ale mocniej –
biały, równy werbel dziennego deszczu
złapanego w głęboki cebrzyk księżyca.
Blaszki tłuczonego światła
zasypują ocean i niebo,
wzgórze otwiera się ku wzgórzu,
a ja budzę się ku prostej tęsknocie,
ku wszystkiemu, czego chcę od tej zwykłej godziny,
od tej zwykłej ziemi,
tak długo już poślubionej czasowi:
słyszeć tak, jak morskie kraby słyszą fale,
głośno niczym drugie serce;
widzieć tak, jak zieleń widzi słońce,
z niepodzielną uwagą ślepej miłości.
Jane Hirshfield
Przełożyła Magda Heydel
Aszer Rubin uważa, że większość ludzi jest głupia i że to głupota ludzka sprowadza na nas smutek. Nie jest to grzech ani cecha, z którą się człowiek rodzi, ale zły pogląd na świat, błędna ocena tego, co widzą oczy. W rezultacie ludzie spostrzegają wszystko osobno, każdą rzecz w oderwaniu od pozostałych. Prawdziwa mądrość to sztuka łączenia wszystkiego ze wszystkim, wtedy wyłania się właściwy kształt rzeczy.
Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk
Odwiedza nas 62 gości oraz 0 użytkowników.