Konteksty


Wielki dach où picoraient des focs
to sielski wizerunek morza.
Dziś linia horyzontu jest ciemna
a przybrzeżna woda kipi jak w garnku.
Kiedy jeździły tędy wielkie lokomotywy
o imionach Bellerofont czy Orion,
wszystkie kształty były płynne
od nadmiaru młodości i nawet
najbardziej gwałtowny wiatr wciąż był pieszczotą.


Wędrujące serca
O miłości w świecie albatrosów

Romantyczne życie albatrosa jest w pewnym sensie rodzajem miłości absolutnej, marzeniem, w którym wszystkie horyzonty otwierają się na nieograniczony wszechświat, w którym wszystko jest możliwe, jeśli zapewni się mu odpowiednią ilość czasu i przestrzeni. Albatrosy istnieją tak blisko nieskończoności, że w wietrzny dzień, przy odpowiednim stanie ducha, z dala od lądu, zwykłemu obserwatorowi można wybaczyć, iż zapomniał, że to ziemskie istoty. Jak by to było - dryfować na skrzydłach, z których każde ma 180 centymetrów długości, będąc niesionym przez wiatr, w całkowitym oderwaniu od przyziemnego żywota?
W albatrosach jest coś uduchowionego. Przy 95 procentach czasu spędzanego nad otwartym oceanem żyją one tak diametralnie inaczej niż my - inaczej niż większość istot na naszej planecie - że trudno uwierzyć, iż te ptaki oddychają tym samym co my powietrzem. Co może tłumaczyć, dlaczego ich życie wydaje się tak romantyczne. Widziałem, jak ludzie odwiedzający kolonię albatrosów na odległej wyspie płakali ze wzruszenia, padali na kolana jak na pielgrzymce do sanktuarium. Wróble nie wywołują raczej takich emocji.


Jeśli autor Napisu będzie w przyszłości wielokrotnie podkreślał, że słowo, język mogą służyć jako narzędzie zniewolenia, to jednym ze źródeł tej wiedzy były obserwacje nastolatka osaczonego sloganami, agitacją, monotonnie i nieustannie powtarzanym kłamstwem sączącym się z gazet i ulicznych szczekaczek. Sowieckie władze zresztą nie dbały o to, czy nowych poddanych uda się rzeczywiście przekonać lub chociaż oszukać, ważne było wyrzeczenie się wszelkiego oporu, powszechne uczestnictwo w rytuale, oficjalna fasada, tak więc wznoszone wtedy w błyskawicznym tempie rozmaite pomniki czy statuy w dosłowny sposób przypominały słynne potiomkinowskie wsie.



W połowie lat siedemdziesiątych, obserwując społeczeństwo polskie wnet po gwałtownej próbie zastrzyknięcia mu idei faszystowskich (marzec 1968), Tadeusz Konwicki zanotował:
„Ciężko, z tragicznym mozołem ginie naród jak umierający słoń. Nie, naród ginie jak tysiące umierających słoni. Człowiek pojedynczy umiera pięknie, naród zawsze w sposób odrażający.
Wśród wielu objawów pojawiają się także cuchnące wrzody faszyzmu. Naród nigdy nie wie, że zbliża się jego kres, więc myśli, że te wrzody to drobna niedomoga, która rychło minie. I rzeczywiście mija, bo jest tylko zwiastunem ostatecznej zagłady.

Pragnienie

Pomyśl no - powiada Sokrates - czy tylko „może”, czy też raczej musi tak być, że się pragnie tego, czego się nie ma, a gdzie nie ma braku, tam i pragnienia nie ma. Bo mnie się ciągle zdaje, mój Agatonie, że tak już musi być. A tobie jak?
***
- Więc i w tym wypadku, i w każdym innym, kto tylko pragnie, ten zawsze pragnie tego, co jeszcze nie istnieje, czego jeszcze nie ma, czego nie posiada,  pragnie  być  takim, jakim  jeszcze  nie  jest,  pragnie  tego,  czego  mu  brak;  taki,  mniej  więcej,  jest  przedmiot każdego pragnienia, miłości?

Uczta, Platon

Pragnienie mądrości

Z bogów żaden nie filozofuje ani nie pragnie mądrości - on ją ma; ani żadna inna istota mądra nie filozofuje. Głupi też nie filozofują i żaden z nich nie chce być mądry. Bo to właśnie jest całe nieszczęście w głupocie, że  człowiek  nie  będąc  ani  pięknym  i  dobrym,  ani  mądrym,  przecie uważa, że mu to wystarczy.  Bo  jeśli  człowiek  uważa,  że  mu  czegoś  nie  brak,  czyż będzie  pragnął  tego,  na czym mu, jego zdaniem, nie zbywa?

Uczta, Platon

Odwiedza nas 256 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony