Konteksty

 
 
 
Szema Jisrael
(Słuchaj, Izraelu)

Andrzej Franaszek przygotował monumentalną biografię Mistrza Herberta. Jakaż eurudycyjna to podróż po polskiej literaturze! Zestawiam ze sobą tropy, które łączą się w pajęczą sieć losów kilku ludzkich pokoleń, zebranych pod mianownikiem Polska XX wieku. Herbertowski "Mistrz z Delft", rozpoczynający się esejem "Hamlet na granicy milczenia", ponownie ożywa ferią barw pod piórem Franaszka. W tle losy cenzurowanego "Tygodnika Powszechnego" epoki mroków PRL-u. Za sprawą Franaszka otrzymujemy nie tylko wgląd w twórczość Herberta; przytaczane niżej wyimki, ożywiają samego Szekspira. Podróż uzupełniam "Przedstawieniem Hamleta we wsi Głucha Dolna" w reż. Olgi Lipińskiej, co zdaje się współgrać zwłaszcza z czasem obecnym. Są rzeczy i sprawy ponadczasowe; w tym szekspirowskie "Być, albo nie być". Stawiam zdecydowanie na być. Być wolnym.



Jedynym chyba negatywnym aspektem doskonałości jest to, iż w jej obliczu perspektywa życia w świecie wypełnionym przeciętnością wydaje się prawdziwym piekłem. To subtelne uczucie budzi stały niepokój.

Michał Anioł napisał: „Błahostki czynią doskonałość, lecz doskonałość to nie błahostka”. Trudno to nazwać myślą przewodnią naszych czasów, czasów linii montażowych, pieniędzy krążących z rąk do rąk i zaśmiecających świat nikczemników.

Doskonałość. Ideał. Cóż za namiętny kochanek. Lecz gdy raz zakosztujemy smaku ust ideału, gdy raz oddamy się jego doskonałości, jakże straszliwe, nużące, banalne i nic nie znaczące wydają się nam pozostałe godziny życia, kiedy to tkwimy w kajdanach codzienności, tego co ledwie znośne, właściwie w porządku, ale ani grama lepsze.

 

noc wlewa się jak ciemna woda
żyjemy między wspominaniem i zapominaniem
czy umiemy sprostać swojemu losowi
poznaliśmy śmierć bez umierania
i widywaliśmy światło w ciemności
miejsca i obrazy czekały na zaistnienie
wabiąc wizją doskonałości
zrób co zamierzałeś
bo nigdy nie będziesz gotowy
wezwij dobre duchy
żeby ci sprzyjały

Siła i słodycz z tomiku: "Zapisane" Julii Hartwig Wyd. a5, Kraków 2013


Nie jest ważne, w tym punkcie, do jakiego stopnia ów obraz świata ludzkiego nieuleczalnie ułomnego jest „dobry”:  ważne jest, że stał się nieodmiennym fragmentem duchowego rozwoju Europy, tematem powracającym nieustannie w refleksji filozoficznej najróżnorodniejszej – bynajmniej nie chrześcijańskiej tylko lub wprost przez chrześcijaństwo inspirowanej. Jezus tłumaczył ludziom, że są nędzarzami i że zatajają przed sobą własną nędzę; Pascal, gdy przyswoił sobie tę wiarę, uczynił z niej ośrodek życia duchowego. Rację ma każdy, kto powie, że myśl ta nieraz służyła do tego, aby obezwładnić ludzi w pragnieniu poprawy doczesnego bytu, że usprawiedliwiała ducha rezygnacji wobec losu, że wymuszała zgodę na zastane warunki, że sięgano do niej po to, by gasić doktryną protesty zbiorowości uciskanych i upośledzonych przeciwko eksploatacji, że nadawano jej sens, który cnotą czynił niewiarę w jakąkolwiek realną naprawę świata. Prawdą jest także, że zdobił się nią nieraz chór sytych i zaspokojonych, którzy tłumaczyli głodnym i upośledzonym, że dobra ziemskie są mało warte, a losem doczesnym nie należy się trapić. Przestała nas prawie wzruszać obrzydliwość tych interpretacji, tak się od nich roi w dziejach chrześcijaństwa.

Leszek Kołakowski, Jezus Chrystus – prorok i reformator

Widzieć wszędzie

Kto mnie widzi wszędzie i wszystko widzi we mnie, dla tego ja nie zginę, ani on nie zginie dla mnie.

Bhagawadgita

Szklanka wody

To raczej pocieszające, że życie mimo wszystko silniejsze jest od śmierci. Życie na tej malutkiej planecie, które powstało nie wiadomo jak i nie wiadomo po co i wciąż ogłasza swoje tryumfy w szklance wody.

31.01.1973
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III

Odwiedza nas 61 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony