Konteksty

 

Okropności wojny (hiszp. Los Desastres de la Guerra) – cykl 82 rycin wykonanych przez hiszpańskiego malarza i rytownika Francisca Goyę w latach 1810–1815.Kiedy pojawił się „człowiek”? Odpowiem tautologicznie: wówczas, gdy uznał się za „coś innego” od świata, który go otaczał. Pytanie: „kim jestem?” zakłada różnicę między „mną” a storczykiem czy pszczołą. Szukając odpowiedzi w obrębie doświadczenia, człowiek mógł formułować swą odrębność przy pomocy rozróżnień, które określiłbym jako klasyfikację gatunkową. Dwunożność, brak piór, duży mózg, marne zęby i jeszcze słabsze pazury - ta charakterystyka wystarczająco precyzyjnie sytuuje człowieka w gromadzie innych stworzeń zamieszkujących ziemię. Tak opisany człowiek staje w szeregu istot obdarzonych śmiertelnym i ograniczonym swą cielesną formą bytem - rozpoznaje się jako twór, którego istnienie jest skończone i przypadkowe.



Wstrząsa się kraj, a stary epileptyk
Zrozumiał wszystko i na wszystkim krzyż
Postawił – już za chwilę wszystko zmiesza
I sam ponad zamętem przedstworzenia
Jak pewien duch się wzniesie. Bije północ,
Stalówka skrzypi i z niejednej karty
Siemionowskiego placu tchnie wspomnienie.

Otóż więc kiedy przyszło nam do głowy
Przyjść na ten świat. Niechybnie odmierzając
Czas, aby nic nie stracić z widowiska,
Naraz się pożegnaliśmy z niebytem.

Prehistoria, Anna Achmatowa


(…) Patrzę, prawda, wali konno na przełaj jakiś człowiek z gołą głową i już coś z daleka krzyczy i wymachuje jakimś papierem. Dziw się nie zatknął ze zmęczenia, ale cały ukaz mi przeczytał. Tak mnie zamroczyła ta nowina, że się nie mogłem poruszyć z miejsca. Musiał mną potrząsać, niby snopem, aż mi się całkiem w głowie rozwidniło - i zmiarkowałem. Poleciałem zaraz na wieś, ludzie już schodzili z pól; krzyczę, rozpowiadam, czytam w głos ukaz, a ci nic, ani be, ani me, stoją, oczy wytrzyszczają i, niby porażeni, coś językami mamlą, a nikt nie rozumie ani słowa. Mieliśmy schowany spory dzwon jeszcze z naszego unickiego kościoła, krzyknąłem na zięcia, wywlekliśmy go z dołu, powiesili na kozłach, i zacząłem bić w niego z całych sit. Przeszło trzydzieści lat nikt go nie słyszał, to i przemówił do wszystkich tym świętym głosem zmartwychwstania. Trudno powiedzieć, co się wtenczas działo. Cała wieś jakby oszalała, zerwały się takie krzyki, takie szlochy, takie lamenta, jakby w dzień sądu ostatecznego. Z radości, panie, i z wesela. Rozesłaliśmy zaraz konnych po wsiach z tą nowiną. W maju to było, i o zmierzchu wystroili pod cmentarzem ołtarz, nanieśli światła, zieleni a kwiatów, i do białego prześpiewaliśmy pod nim.  



Dziennik 1953 - 1969; Witold GombrowiczIdea jest i będzie zawsze parawanem, za którym dzieją się sprawy inne i ważniejsze. Idea jest pretekstem. Idea jest narzędziem pomocniczym. Myślenie, które w oderwaniu od rzeczywistości ludzkiej, jest czymś majestatycznym i wspaniałym, rozprowadzone w masie istot namiętnych i niedostatecznych staje się niczym więcej, jak tylko wrzaskiem. Znudziły mi się głupie dyskusje. Kontredans argumentacji. Wyniosłe mądrzenie się inteligentów. Puste formuły filozofii. Rozmowy nasze byłyby wspaniałe, ach, tak, pełne logiki, dyscypliny, erudycji, metody, precyzji, zasadnicze, doniosłe, odkrywcze, gdyby nie odbywały się o dwadzieścia pięter powyżej nas. Byłem niedawno u pewnego intelektualisty na śniadaniu. Nikt by się nie domyślił, słysząc te definicje poparte tylu cytatami, że to zupełnie ślepy półgłówek, który się wyżywa w sferze wyższej.

Fenomenologia ducha

Myśl o tym, że negatywność leży w bycie samym (lub w byciu samym) jest dziedzictwem niemieckiego idealizmu, ciągnie Heidegger i cytuje na poparcie sławny fragment o potędze negatywności z przedmowy do Heglowskiej Fenomenologii ducha: potęga negatywności, energia myśli, energia czystego Ja. Śmierć - jeśli tak zechcemy nazwać ową nierzeczywistość - jest czymś najstraszliwszym, i żeby trwale zachować to, co umarło, na to trzeba największej siły.Piękno pozbawione siły nienawidzi rozsądku, ponieważ rozsądek wymaga od niego tego, do czego jest niezdolne. Ale życiem ducha nie jest takie życie, które lęka się śmierci i ucieka przed zniszczeniem, chcąc pozostać nieskażone, lecz takie życie, które potrafi śmierć wytrzymać i w niej się nadal zachować. Duch odnajduje swą prawdę tylko wtedy, jeżeli w absolutnym rozdarciu odnajduje samego siebie. Duch jest ową potęgą nie jako to, co pozytywne, ale wtedy, gdy pomija negatywność - jak to się np. dzieje, kiedy mówimy o czymś, że jest niczym albo "że jest czymś fałszywym, i w ten sposób załatwiwszy się z tym przechodzimy do czegoś innego; potęgą jest duch tylko wtedy, kiedy negatywności patrzy prosto w oczy i przy niej się zatrzymuje".
Znalezione w:
Leszek Kołakowski Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania

Stary budzik

Najgorsze, że od czasu do czasu wszystko rozlatuje się jak stary budzik. Człowiek stoi nad kupą śrubek, z których każda niby jest osobnym i materialnym przedmiotem, ale nie wiadomo, do czego służy, bo wyskoczyła ze swojej funkcji, a sama jako taka nic poza fragmentem sztuki abstrakcyjnej nie oznacza. Męczący to stan. Inny, a podobny, a może ten sam, tylko inaczej przedstawiony, to ten, kiedy z wielką jasnością powstaje pewność, że nie ma żadnej zasługi ani żadnego osiągnięcia i że tak samo nagi i goły stoję jak po urodzeniu, że nic w ciągu tych trzydziestu paru lat się nie wydarzyło, że niczego nie było i najwyżej, w najlepszym wypadku, jest tylko ta skromna kupka, która jest aktualnie. Żadnych zapasów, żadnych szańców, schroniska żadnego człowiek nie jest w stanie sobie zbudować ani zabezpieczyć i na wielkim wichrze zawsze znienacka się znajdzie, chociażby wydawało mu się przedtem, że w pięknie malowanych komnatach przy kominku jasnym sobie przebywał.

Fragment z listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema
20.10.1964

Odwiedza nas 46 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony