
Tischnera spotykałem w latach '90 XX wieku na szklanym ekranie. To były jedne z pierwszych, poznawczych przygód intelektualnych. Potem przyszła lektura Wyborczej, gdzie też ciekawie pisywał o otaczającym nas świecie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło w moim podejściu do spraw religijnych, lecz została ta jego mądrość, której po dziś dzień należycie nie rozpoznałem.
Jeśli coś napawa cię obrzydzeniem, powinieneś przynajmniej poznać to, czego się brzydzisz, abyś mógł unikać tego w przyszłości.
Kultura masowa to typ kultury symbolicznej, w której przekazywane treści docierają do odbiorcy za pośrednictwem środków masowego przekazu1. Ten konkretny typ kultury symbolicznej charakteryzuje się przekazywaniem treści z użyciem takich reguł kulturowych (konwencji), by grono odbiorców tychże treści miało jak najszersze spektrum2.
Trylogię czarnego maga Trudi Canavan przeczytałem dzięki reklamie szeptanej znajomych. Jak raz, postanowiłem pójść na całość, kupując komplet w ciemno. Lektura okazała się strzałem w dziesiątkę nadwątlając zarazem mój zegar dobowy. W planach nie było długiej lektury, lecz relaksacyjne spotkanie z treścią co kilka dni. Nic bardziej mylnego. To był fascynujący maraton pełen ludzkich namiętności.
Namiastka śnieżnej bieli pokrywa chodnik. Staram się nie upaść. Wiem, że on zna nasze myśli. Każdego świtania drepcząc po chleb i mleko zastanawiam się, o czym myśli moje miasto. Dachy pełne anten, głowy pełne słów niewypowiedzianych.
Opowieść o Pożądaniu, które mieszka w ludzkich sercach, oraz Rozpaczy. Dwa młode arkana z Nieskończonych żądne tego, by ich brat - Sen z Nieskończonych, przelał rodzinną krew, czego mu uczynić nie wolno. W swoją intrygę wplatają losy zwykłych śmiertelników, a cała opowieść rozlewa się na trzy kolejne pokolenia.
Na szerokich obszarach myślenia i działania zapanował racjonalizm. Z życia naszego ulotniło się poczucie tajemnicy. I choć, jak mówi poeta, przyniosło to wiele pożytków w sferze materialnej i w sposobie funkcjonowania społeczeństw, to także, niestety - „prozaiczną i materialistyczną nijakość, zdominowaną przez specjalistów bez duszy i sensualistów bez serca”. Nasi przodkowie, jak Aztekowie, chcieli chronić swą tożsamość przez podporządkowanie się odziedziczonemu ładowi i unikanie zmian. My na odwrót, pragniemy indywidualnej twórczości, a nawet stworzenia samych siebie. Do nich - schodzili z nieba bogowie. Oni - przez trans i ekstazę przenosili się w świat bogów. I za to wszystko, za to, by trwało życie, składali w ofierze to, co najlepsze - ludzkie serca.
Andrzej Szczeklik
Zeszyty Literackie NR 112
Kto tylko wybiera wśród wartości zastanych, poddaje się ograniczeniu istnienia rzeczowego.
Leszek Kołakowski, Obecność mitu
Odwiedza nas 137 gości oraz 0 użytkowników.