Tischnera spotykałem w latach '90 XX wieku na szklanym ekranie. To były jedne z pierwszych, poznawczych przygód intelektualnych. Potem przyszła lektura Wyborczej, gdzie też ciekawie pisywał o otaczającym nas świecie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło w moim podejściu do spraw religijnych, lecz została ta jego mądrość, której po dziś dzień należycie nie rozpoznałem.

 

W jednym z ostatnich numerów Tygodnika Powszechnego można było znaleźć film biograficzny o ks. Tischnerze. Dobrze się ogląda tą skrótową relację życiorysu mądrego człowieka. To zapowiedź mojej lektury ze słów Tischnera, na dziś dzień - jeszcze nie odrobionej.

 

Tymczasem polecam wyimki zanotowane z wyżej wzmiankowanego filmu.

 

 

 

Gdy w Polsce wybuchł stan wojenny, Tischnerowi zarzucano, że nie wyraził otwarcie swojego sprzeciwu. Jakaż to musiała być małostkowość, gdyż walczył z systemem najlepiej jak potrafił - słowami Hegla.

 

 

Wiele lat później, w ten oto sposób mówił o tych mrocznych latach. Rzecz jasna nie jest to nawiązanie bezpośrednio odwołujące się do stanu wojennego, lecz w słowach tych czuć ciężar doświadczenia.

 

 

?Problemem najciekawszym, najpiękniejszym jest problem jeden: w jaki sposób człowiek może obudzić w drugim człowieku poczucie wolności. Bo zazwyczaj zastanawiamy się nad tym, co ja powinienem zrobić, żeby drugim człowiekiem tak, a nie inaczej pokierować. Ale pokierować drugim to znaczy zagrać z nim w jakąś grę, może nawet zapanować nad nim. Tymczasem najgłębszym problemem wychowawczym nie jest to, w jaki sposób panować nad człowiekiem, ale w jaki sposób obudzić w nim człowieczeństwo. A człowieczeństwem tym jest wolność.?

 

 
 

Tischnera z krwi i kości, wesołego, starszego pana już nie ma. Ksiądz na manowcach, który miewał chwile swojej zadumy nad wiecznością.

 

 

 
 

?Nie jest nigdy tak, że doświadczając, czyli wchodząc w tajemnicę twarzy innego, ja pozostawiam na boku siebie. Wręcz przeciwnie. Jest tak, że ja, poprzez tego innego, poprzez jego twarz, poprzez jego spojrzenie, na nowo odczytuję siebie. I od tego momentu, ja już nie mogę patrzeć na siebie tylko i wyłącznie swoimi oczami. Ja muszę popatrzeć na siebie także oczami tych, którym daję świadectwo. (?) Jak to Rilke kiedyś mówił: ?Zatkaj mi uszy, zasłoń mi oczy, a kiedy w oczy i uszy i w mózg rzucisz swe płomienie, ja ciebie na krwi mojej będę niósł.? Otóż jest coś takiego, że my, na własnej krwi niesiemy tych, którym dajemy świadectwo; a inni, ci, którzy dają świadectwo nam, niosą na swojej krwi każdego z nas. I to właśnie jest spotkanie. Twarz innego.?

 
 
Słowa Baczyńskiego, które odzwierciedlają Tischnera w ostatnich latach życia:
 

I nie daremny, bo gdy w lustro łez
- jak w lustro nieba - śmiercią spojrzysz,
zobaczysz, powiesz: otom jest,
którym się krzyżem w Bogu drążył.

 

K. K. Baczyński fragment z Psalm 2. O krzyżu
K.K. Baczyński Wiersze Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002

 

Mieć takową wiarę i nadzieję - któżby nie chciał...