Trylogię czarnego maga Trudi Canavan przeczytałem dzięki reklamie szeptanej znajomych. Jak raz, postanowiłem pójść na całość, kupując komplet w ciemno. Lektura okazała się strzałem w dziesiątkę nadwątlając zarazem mój zegar dobowy. W planach nie było długiej lektury, lecz relaksacyjne spotkanie z treścią co kilka dni. Nic bardziej mylnego. To był fascynujący maraton pełen ludzkich namiętności.
Miły złodziej czasu w specyficznym klimacie mojej opolskiej nory, rozlał się po sennych marzeniach, lecz tym razem toczących się na jawie. Czytając trylogię wszystko straciło jakiekolwiek znaczenie. Świat wykreowany okazał się na tyle magiczny, by odmówić sobie snu, a właściwie zapadać w letarg gdzieś tak począwszy od siódmej rano do południa, by ponownie zasiąść do dalszej lektury. Jakie to szczęście, że udało mi się odłożyć wszystkie pilne sprawy na boczne torowisko, które posypywane pierwszym prawdziwym śniegiem w tym sezonie, mogło tym samym zaczekać na dalszą podróż życia.
Delikatna biel, cisza nocy, dobra i nastrojowa muzyka na VH1, nieobecność dnia, zarzucona lektura prasy codziennej, wyczyszczenie lodówki do cna z niemożności oderwania się od fascynującej przygody. Nie istniało nic poza treścią książki. Lekkość bytu w całkowitym oderwaniu od codzienności. Tak, takie rzeczy lubię najbardziej.
Rzecz traktuje o ludzkich namiętnościach, które autorka oddaje wartką narracją, spoglądając z perspektywy poszczególnych bohaterów. I co mnie najbardziej ujęło, to ta lekkość i prawdziwość słowa, w którym nie odczuwa się nuty fałszu. Brak barokowych opisów, dłużyzn, przeciągania spraw. To esencja ludzkich emocji oraz życiowych rozterek wobec przeciwności losu.
Umieszczenie wydarzeń w magicznej krainie Kyralii, gdzie obserwujemy rozwarstwienie społeczeństwa w stylu quasi feudalnym z wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z tego faktu, nie przesłania obrazu współczesności. Canavan na pierwszym miejscu postawiła człowieka jako istotę, która w wyniku relacji społecznych od razu zostaje przypisana do odpowiedniej kasty, co powinno warunkować jej dalsze losy. Okazuje się, że prawo Kyralii, jak to i w rzeczywistym świecie bywa, pozostaje ułomne w odniesieniu do losów jednostki. Wszak każde prawo, choćby i było najlepszym z możliwych, spłaszcza człowieka wobec rozterek losu stawianych na drodze życiowej poszczególnych bohaterów. Klasyfikuje każdego bez znajomości wszystkich odcieni bieli oraz czerni, w zależności od systemu wartości będącego w danym czasie oraz kulturze swoistym credo istnienia jednostki.
W świecie, gdzie Gildia Magów stanowi podstawy prawne wraz z ich modyfikacjami względem uwarunkowań kulturowych królestw pozostających w przymierzu, rysuje się swoistego rodzaju retrospekcja. Człowiek wobec ustanowionych przepisów prawa staje przed trudnymi wyborami. By nie zdradzać samej fabuły, kilka wyimków.
Wielki Mistrza Akkarin, który od samego początku pozostaje postacią niejednoznaczną moralnie wraz z główną bohaterką, pochodzącą z nizin społecznych - Soneą, którzy zostają osądzeni za używanie niedozwolonej czarnej magii. Czyż mieli inne wyjście, gdy w obliczu narastającego zagrożenia prawo miało się nijak do złożonej sytuacji w otaczającym ich świecie? Proces dojrzewania obojga do powzięcia decyzji ukazany w perspektywie ich trudnej znajomości, staje się fascynującą mozaiką sprzecznych uczuć, które oscylują od nienawiści i skrajnego przerażenia począwszy po wspólną podróż w krainę miłosnego zapomnienia. Proces stawania się czerni z bieli i na odwrót widziany oczami pozostałych bohaterów trylogii, gdzie każdy z nich zna tylko fragment z całej złożoności układanki, maluje nam obraz duszy człowieczej oraz proces rodzenia się decyzji: komu zaufać, komu wierzyć i w jakim zakresie? Wszak podjęcie decyzji rodzi konkretne konsekwencje gdzieś na malarskiej palecie barw i odcieni ustanowionego prawa.
Opis procesu, w którym gildia w obecności króla feruje wyrok, jest istnym majstersztykiem poetyckim. Procesja magów, gdy każdy z nich podchodząc do skazanych, patrząc im zarazem prosto w oczy, wypowiada rytualną formułę wypędzenia, której towarzyszy przedarcie szat - ileż w tym emocji! Cóż za oszczędność słów wieszcząca nieuniknione.
Drugim przykładem są relacje pomiędzy Dannylem z rodu Vorin, Domu Tellen (pełniącym funkcję Drugiego Ambasadora Gildii w Elyne) a Tayendem z Tremmelin (będącym uczonym z Wielkiej Biblioteki w Elyne). Tayend wita w porcie przybywającego na służbę ambasadorską Danyla. Staje się jego przewodnikiem po starych księgach w ramach pracy badawczej prowadzonej przez ambasadora. Trudi Canavan umiejętną narracją wprowadza czytelnika niepostrzeżenie w świat obu młodzieńców. Poznają się na stopie służbowej, lecz z czasem zawiązuje się pomiędzy nimi nić porozumienia przeradzająca się w głębokie uczucie. W kraju Tayenda na zachowania homoseksualne przymyka się oczy, lecz osoby tego pokroju są wstydem dla rodziny i nie są dopuszczane do ważnych stanowisk. W kraju rodzinnym ambasadora Dannyla - Kyralii, tego rodzaju zachowania są karygodne w uznaniu opinii publicznej oraz w świetle obowiązującego prawa.
W świecie dworskich intryg oraz rozmów pełnych niedomówień a toczonych pośród elit obu krajów, obaj narażeni są na możliwość utraty zajmowanych stanowisk (zwłaszcza ambasador Dannyl), co wynika z ich preferencji seksualnych. Związek uczuciowy obu młodzieńców obarczony jest uwarunkowaniami kulturowo - prawnymi, co naraża ich na rozliczne reperkusje.
Coming out ambasadora Dannyla nie jest jednoznaczny. Z trudem przyznaje kim jest i jak bardzo ukrywał przed samym sobą (za pomocą ?leczniczej magii?) swoją inność. Do samoakceptacji samego siebie dojrzewa dopiero dzięki znajomości z Tayendem. W decydującej chwili, podczas procesu sądowego (dotyczącego całkiem innej sprawy) jednej z drugoplanowych postaci, nie ma odwagi na publiczne przyznanie się do swojej orientacji seksualnej. Ma to znaczący wpływ na wymiar zasądzonej kary, gdyż tym samym skazany otrzymuje jej wyższy wymiar. Prawdomówność ambasadora oraz przyznanie się do swojej orientacji, mogła mieć istotny wpływ na jej wysokość, lecz nie pozostawałoby to bez wpływu na jego karierę zawodową. Tym samym, dręczony rozterkami moralnymi, lokuje się w strefie półcienia, gdzie jego relacje z Tayendem pozostają tajemnicą poliszynela.
To tylko dwa wybrane przykłady z całej powieści, na kartach której co i rusz bohaterowie stawiani są przed trudnymi wyborami. Spotkamy tutaj Złodziei, którzy w chwili prawdy stają w obronie królestwa. Młodego króla, który na własnych błędach (niedocenianie niższych warstw społecznych) uczy się jak rządzić i u kogo szukać wsparcia w chwili potrzeby.
Zdrada, zazdrość, miłość, walka, władza, przyjaźń, prawo. Każdy z bohaterów trylogii realizuje się w oparciu o te aspekty, lecz ich wydźwięk nie jest tutaj nigdy jednoznaczny oraz ma swoją cenę, którą należy zapłacić. Trylogia czarnego maga autorstwa Trudi Canavan, to lektura warta polecenia. Brawa dla autorki i rzecz jasna, czekamy na więcej. Zwłaszcza, że wiele wątków tej opowieści domaga się dalszej kontynuacji.
Trylogia czarnego maga:
?Gildia magów?,
?Nowicjuszka?, ?Wielki Mistrz?
Wydawnictwo Galeria
Książki; 2007, 2008
Strona internetowa wydawnictwa:

