
Cała więc Natura jako posiadająca rozum niczego nie czyni na oślep, lecz zawsze w jakimś celu; odrzuciwszy przypadek troszczy się o cel w większym stopniu niż sztuki, bo te, jak wiemy są naśladowaniem natury. Ponieważ człowiek z natury składa się z duszy i ciała, przy czym dusza jest lepsza niż ciało, a to, co jest gorsze, musi zawsze być sługą tego, co lepsze, zatem ciało musi istnieć ze względu na duszę. Przypuszczając, że dusza ma część rozumną oraz część nierozumną i że ta druga jest gorsza, wnioskujemy, że część nierozumna istnieje ze względu na część rozumną. Rozum należy do części rozumnej; argumentacja ta zmusza nas do stwierdzenia, że wszystko istnieje z przyczyny rozumu.
Arystoteles, Zachęta do filozofii (Proteptikos)
Męka wiecznego poszukiwania zaostrza się we mnie aż do fizycznego bólu. To już nawet nie poszukiwanie, tylko zduszony krzyk i rozpaczliwa szamotanina, szukanie po omacku przejścia przez niekończący się przedpokój pełen kanciastych mebli, gdzie jest ciemno, a ja muszę być cicho, żeby nie zbudzić baronowej.
Ani w życiu, ani w myśleniu, ani w przeszłości, ani w spodziewanej przyszłości nie znajduję nic, ale to zupełnie nic pozytywnego, czego mógłbym się uchwycić, co byłoby stałe i miało smak jutra.
Żalę się nie na kwestie transcendentne czy etyczne, bo szczęśliwi, mężni i wytrwali poszukiwacze Boga i Praw są zwycięscy nawet wówczas, gdy nie znajdują, wszak ich czoła otacza hiperboliczna gloria wiecznego nieznalezienia; gdybym więc poszukiwał tylko Boga i Praw, stałbym już mocno na nogach i wznosił ku niebu tęskne oczy, obawiając się, czy tymczasem nie upadnę na nos, a gdybym nie znalazł, miałbym w zanadrzu cyniczny uśmiech - ale ja szukam w ogóle wszystkiego.
Wszystkiego, wszystkiego, wszystkiego: zaufania, wiary w siebie samego, siły lub bezpieczeństwa dla mojej bezsilnej natury; szukam programu, metody, stylu, tematów i tendencji we własnej sztuce; światopoglądu właściwego mojej pozycji społecznej; możliwości utrzymania się; celu, drogi, tematów do studiów; domu, przyjaciół, miłości, ludzi i nade wszystko wolności.
Antal Szerb
21 VII 1920, Graz
Zeszyty Literackie Nr 133
To nieprawda, że literatura współczesna może się wykręcać od odpowiedzialności. Z próżności, chciwości i pychy zaniedbała to, co jest jej najważniejszym obowiązkiem, a jest nim wychowanie społeczeństwa, nieubłagane oczyszczanie pojęć. Ta niemoralna ludzka wspólnota ma teraz prawo mówić, że jej najważniejsi mentorzy nie wychowali jej, tylko zawstydzali ją lub dostarczali jej „rozrywki”; ale jeśli chodzi o wartość najważniejszych - bo najprostszych - pojęć, pozostawili ją w niewiedzy.
Falstaff po francusku. Czy Falstaff jest „niemoralny”? Nie, tylko nie posiada moralności. A to nie to samo.
„Zmianę” większość wyobraża sobie tak, że któregoś wieczoru, o siódmej czterdzieści radio ogłosi... co takiego? Koniec wojny? Wieczny pokój? To niezbyt prawdopodobne. Zmiana pewnie już tu jest, już zachodzi, niezauważalnie i uparcie, każdego dnia, kiedy myślimy, że oś świata przestała się obracać i nic się nie dzieje.
19 marca coś się we mnie złamało. Nie słyszę własnego głosu, jakby instrument ogłuchł; podobno instrumentom drewnianym to się zdarza.
Nie możemy usprawiedliwić, wytłumaczyć tego, co się stało; ale możemy to wyznać i opowiedzieć. To będzie zadaniem obecnego pokolenia. „Kto chce być dudziarzem, musi przejść przez piekło”. Przeszliśmy przez piekło. Niech dudziarze się odezwą.
Czytaj więcej: To nieprawda, że literatura współczesna może się wykręcać od odpowiedzialności
Caritas abundat in omnia, de imis excellentissima super sidera, atque amantissima in omnia, quia summo Regi osculum pacis dedit.
Hildegarda z Bingen (1098 - 1179) - doktor kościoła
„Chcesz znać moją chorobę? - zwierza się raz. - Oto ksiąg jestem niesyty. I mam ich więcej, niż trzeba, lecz jak z innymi rzeczami, tak i z księgami: każda zdobycz jest ostrogą chciwości. Tylko że w książkach jest coś szczególnego: złoto, srebro, klejnoty, purpura, marmurowe domy, uprawne pola, malowane obrazy, koń z rzędem i tym podobne rzeczy dają niemą i powierzchowną rozkosz, książki natomiast przenikają nas do głębi, mówią z nami, radzą i łączą się z nami żywą i serdeczną zażyłością, a żadna nie przychodzi samotnie, ale wprowadza imiona innych i jedna każe łaknąć drugiej.”
Petrarka, Jan Parandowski
Wyd. Czytelnik; Warszawa, 1975
Odwiedza nas 111 gości oraz 0 użytkowników.