
Rozumny tak ma z tego świata schodzić jak z uczty
Pitagoras
Ale nikt mnie nie kochał. Byłem zawziętym, zgryźliwym samotnikiem, przemierzałem niecałą milę ze szkoły, mijając pocztę, całą z żółtej cegły i chromu, i moje dwa szarańczyny (woda, wszędzie wokół woda, lecz ani kropli do picia), i nie było nikogo, kto pokochałby mnie pierwszy. W ludziach, których znałem, dostrzegałem setki przejawów tchórzostwa, tysiące wad, miliony słabości. Gdybym to ja miał pokochać pierwszy, pokochałbym tylko doskonałość. Oczywiście, gdybym kochał ludzi, których znałem, mógłbym pomoc im wydobrzeć. Ale nie, mówiłem sobie, dlaczego ja miałbym dawać im wszystko, skoro oni nie dają mi niczego?
Stan łaski, Harold Brodkey
Zeszyty Literackie Nr 119
Odwiedza nas 112 gości oraz 0 użytkowników.