
Wczoraj imieniny Jurka. Byłem na cmentarzu, złożyłem parę różowych lewkonii, jak wtedy do trumny. I to wszystko. Uczucie bezsilnej wściekłości, że to wszystko tak przemija, że już nic z tego nie ma, ani z mego uczucia, ani z jego osobowości. Złość, gniew na przemijanie świata, na ten proch, w który się bezustannie obracamy, na tę straszną robotę czasu i śmierci. Bezradność wobec samego siebie – wstrząsająca i irytująca. Samemu sobie nie można nakazać, aby być, aby trwać. I że to wszystko, co chwilami wydaje się ważne, wobec wieczności nie ma żadnego znaczenia. Pod tym kamieniem, na którym leżały kwiaty, wyobraziłem sobie już szkielet, już resztki drewnianej trumny, już nic – jak w tym grobie, gdzie pochowano starego Piotrowskiego na miejscu jego małej córeczki – i w którym nie było już nic prócz ziemi. I ta myśl, że żaden bunt już tutaj nic nie pomoże – i że to wszystko w bezładzie świata nie ma żadnego znaczenia. O, jakże bym chciał to widzieć zupełnie inaczej. Ale nie mogę. „Rozpacz” zamknięta we mnie. I czy na całą wieczność?
24.02.1966
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III
Zewnętrznie podobny do pseudopolitycznego ekstremizmu, każdy ruch autentycznie opozycyjny, mający rzetelne podstawy do walki w sytuacji niezmyślonego zniewolenia lub wyzysku, niechcący sprzyja fałszerzom podającym mord za narzędzie walki o dobro, ponieważ zwiększa konfuzję panującą w analizie zajść i utrudnia, jeśli nie udaremnia, odróżnienie win pretekstowych od win rzeczywistych – a zresztą, kto i gdzie na tym świecie jest anielsko bezwinny do samego końca? Tak powstaje zadziwiająca skutecznością gra mimikry. Symulowana racja nie daje się odróżnić od racji niezmyślonej, i to nie tyle przez doskonałość aktorstwa symulantów, ile przez nie całkiem czyste sumienie społeczeństw, które zrodziły powojenny terroryzm.
Ostatecznie zabójczą agresję odpiera zabójcza opresja, policja pierwej strzela, niż legitymuje, demokracja, ratując się, musi w jakiejś mierze z siebie zrezygnować, toteż ekstremizm o zmistyfikowanych racjach wywołuje wreszcie takie reakcje, które to, co było sfingowane jako oskarżenie, obraca w oskarżenia zasadne. Zło okazuje się pragmatycznie bardziej skuteczne od dobra, skoro w tej dyslokacji sił dobro musi przeczyć sobie, by powstrzymać zło, czyli nie ma w tych rozgrywkach żadnej niepokalanej strategii zwycięskiej, skoro prawość zwycięża w takiej mierze, w jakiej sama się upodobni do zwalczanej nieprawości.
Stanisław Lem, "Biblioteka XXI wieku / Golem XIV"
Ze wstępu do fikcyjnej książki:
Horst Aspernicus, "Der Völkermord. I. Die Endlösung als Erlösung. II. Fremdkörper tod."
Jeżeli życie jest dla każdej istoty żywej identyczne z jej istnieniem, to jasne, że myśliciel będzie żył w najwyższym stopniu i najbardziej właściwym sensie spośród wszystkich, gdy będzie rozwijał tę zdolność, rozmyślając nad tym, co jest najbardziej godne poznania.
Arystoteles, Zachęta do filozofii (Proteptikos)
Ksiądz dziekan Chmielowski zna świat tylko z książek. Za każdym razem, kiedy zasiada w swojej firlejowskiej bibliotece i sięga czy to po pokaźny foliant, czy drobny elzewir, zawsze jest tak, jakby wyruszał w podróż do nieznanego kraju. Ta metafora mu się podoba, uśmiecha się do siebie i już próbuje ją ułożyć w zgrabne zdanie... Łatwiej mu jest pisać o całym świecie niż o sobie samym. Ciągle czymś zaabsorbowany, sobą się nie zajmował, wydarzeń z życia nie spisywał i teraz zdaje mu się, że nie ma żadnej biografii. Gdyby go zapytała ta dama, która pisze tak ponure wiersze, kim on jest, jakże przeżył swoje lata, to co by odpowiedział? I gdyby chciał to spisać, nie byłoby tego wiele więcej niż kilka stron, więc nawet nie książeczka, nawet nie taki mały elzewir, zaledwie tylko broszura, świstek, żywocik nieświętego z obrazkiem. Ani peregrynant, ani lustrator obcych krain.
Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk
Odwiedza nas 45 gości oraz 0 użytkowników.