
"[...] Boże, stworzyłeś mnie Polakiem, więc dlaczego nie stworzyłeś mnie Iredyńskim? Za co? Za co mi dałeś zdolność wstydzenia się, za co pozwoliłeś mi wiedzieć więcej niż umiem napisać, jakie są Twoje, powiedziałbym, gdyby nie były boskie, plany, kiedy pozwalasz mi dożyć trzydziestu dwóch lat, podróżować, osiągnąć wszystko, czego w czterech zasadniczych lokalach mi zazdroszczą, i tym samym stawiając mnie na skraju, na końcu drogi przewidzianej według, dla i w ramach tych czterech lokali, a dalej ni drogowskazu, ni światła, ni udeptanej ziemi, i dlaczego nie pozwalasz mi ustawić na końcu tego polskiego gościńca fotela wygodnego, w który tak rozkosznie byłoby się zapaść i zdrzemnąć do końca życia? Dlaczego swą przedwieczną ręka wmontowałeś mi ów dystansomierz okropny, który na pewną miarę, nie całkowicie, pozwala mi cieszyć się sobą, dlaczego stale, gdy tylko chcę sobie w tym fotelu usiąść, jakaś ręka mnie za kark podnosi, palto i kapelusz nakłada i iść każe, ale żaden Głos nie mówi dokąd? Czy to Twoja, Panie? Weź Pan tę rękę". Nastała pora ciemnych, ciepłych wieczorów. Bociany siedzą na sosnach. Wszystko zarośnięte i czarne. Uczucie zupełnej izolacji. Długo siedziałem na ganku w fotelu. Tropek siadł na stopniu ze mną i położył mi głowę na ramieniu. Razem kontemplowaliśmy noc i gwiazdy, i ciepło, i latające odrzutowce. Świat piękny, niezrozumiały i przeraźliwy. Wbrew temu, co mówi Kierkegaard, nie mam rozpaczy w sercu. Ale on mówi, że to właśnie jest rozpacz.
09.08.1966
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III
Naród nasz składa się z dwu narodów, które język ust mają wspólny, ale nie język ducha
Maria Dąbrowska
Odwiedza nas 100 gości oraz 0 użytkowników.