Manifest futuryzmu
Będziemy opiewać tłumy wstrząsane pracą, rozkoszą lub buntem; będziemy opiewać różnobarwne i polifoniczne przypływy rewolucji w nowoczesnych stolicach; wibrującą gorączkę nocną arsenałów i stoczni podpalanych przez gwałtowne księżyce elektryczne; nienasycone dworce kolejowe, pożeracze dymiących wężów; fabryki uwieszone u chmur na krętych sznurach swoich dymów; będziemy opiewać mosty podobne do gimnastyków-olbrzymów, którzy okraczają rzeki, lśniące w słońcu błyskiem noży; awanturnicze statki węszące za horyzontem, szerokopierśne lokomotywy, galopujące po szynach, jak stalowe konie okiełzane rurami, i lot ślizgowy aeroplanów, których śmigło łopoce na wietrze jak flaga i zdaje się klaskać jak rozentuzjazmowany tłum.
Fragment z Manifestu futuryzmu.
O czym marzą ludzie?
Potoczna obserwacja zdaje się podpowiadać, że większość dzieci chciałaby być dorosłymi, a większość dorosłych chciałaby wrócić do dzieciństwa. Obie te pokusy są zrozumiałe i z naturą ludzką zgodne. Dzieci mogą sobie wyobrażać, że dorosłym wszystko wolno, że nikt ich bez przerwy nie kontroluje i rozkazów nie daje. Dorośli z kolei tęsknią nieraz do beztroski życia dziecinnego, kiedy to - przynajmniej w cywilizacji europejskiej - wszystko jest nam bez naszego wysiłku dane, czujemy się bezpieczni i chronieni, nie musimy się kłopotać o pieniądze, zatrudnienie, podatki, groźbę wojny ani zresztą o dzieci.I jedni, i drudzy nadzwyczaj przesadnie oceniają pożądane dobra; dorośli są nieporównanie mniej wolni, niż dzieci mogą sobie wyobrażać, a dzieci więcej cierpią i więcej boją się niebezpieczeństw, aniżeli pamiętają później. Jeśli jednak wolno powiedzieć, że oba pragnienia są zrozumiałe, to dlatego że chodzi tu o dobra, które sobie cenimy nade wszystko - wolność i bezpieczeństwo - a te dobra bardzo często zderzają się ze sobą czy też ograniczają się wzajem, niepodobna mieć obu w pełni; czujemy się przez to sfrustrowani, jako że nie udaje nam się być dziećmi i dorosłymi zarazem.
Leszek Kołakowski Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania