
Być może takimi uwagami narażę się na podejrzenie o instrumentalny stosunek do kultury - że niby życzę artystom możliwości wypowiedzi publicznej przede wszystkim dlatego, że zwiększa to nadzieję na ogólną poprawę sytuacji. Drobne więc uściślenie: każde sensowne poczynanie w sferze kultury - bez względu na miejsce realizacji - jest oczywiście dobre samo przez się i bez dodatkowych warunków już po prostu dlatego, że jest i że coś komuś daje. Lecz czy w ogóle można tę „wartość samą w sobie” oddzielać od „dobra powszechnego”? Czy nie zawiera się ono w niej integralnie od samego początku?
Obym ja tu nie był pośród ludzi piątych,
Lecz albo wcześniej umarł, albo urodził się później.
Bo dziś zaiste żelazny jest rodzaj. Nie odpoczną
Ci ludzie za dnia od trudu i jęku, a od zagłady
Nocą. Ciężkich zmartwień bogowie im nie poskąpią.
Wprawdzie i dla nich trochę dobra do zła się domiesza.
Ale Zeus i ten śmiertelnych rodzaj wytraci
Wtedy, gdy będą się rodzić od razu z siwymi skrońmi.
Ani ojciec do dzieci podobny, ni dzieci do ojca,
Ni gospodarzowi gość, ni przyjacielowi
Przyjaciel nie będzie miły, ni bratu brat, jak przedtem.
Rodziców, zaledwie postarzałych, sponiewierają.
Nieraz ich w gniewie obrzucą wrogimi słowami, bez lęku
Przed bogami, okrutni. Tych, którzy ich wykarmili,
Nie zechcą żywić w starości, bo tylko się w pięści dopatrzą
Prawa. Każdy zechce złupić miasto drugiego.
Nikt wierności przysiędze nie uczci, sprawiedliwości,
Dobra. Wychwalą raczej złoczyńcę i jego przemoc.
Goła siła zastąpi sumienność i przyzwoitość.
Podlec zdoła oszukać lepszego męża, słowami
Uwodząc go pokrętnymi, do których dołoży przysięgę.
Za wszystkimi nieszczęsnymi śmiertelnikami
Pójdzie w trop złolubna, skrzecząca, kaprawa zawiść.
Wtedy, na Olimp odchodząc z ziemi, z jej dróg szerokich,
Porzuciwszy ludzi, Ajdos i Nemezis,
Kryjąc piękne ciała pod bielą szat, do grona
Wzniosą się nieśmiertelnych. Okropne jeno uciski
Zostaną ludziom śmiertelnym, a nic ich przed złem nie obroni.
Pięć wieków ludzkości, Hezjod

Kim zatem jest półinteligent? Co charakteryzuje postawę półinteligencką?
Przede wszystkim na pewno błędem byłoby sądzić, że półinteligent to po prostu człowiek na poły inteligentny. Doświadczenie uczy, że jego horyzonty co do zakresu wartości, jakie potrafi ogarnąć, nader często bywają szersze niż u wielu innych osób, których nigdy byśmy tak nie nazwali. Półinteligencja jest wszak pochodną - przynajmniej ja to tak rozumiem - nie skali wykształcenia, tylko jego jakości. Wykształcenie półinteligenta ma bowiem swą specyficzną strukturę wynikającą z pewnego - charakterystycznego dla postawy półinteligenckiej - stosunku do wartości kulturalnych. Półinteligencję należy zatem postrzegać nie pod kątem zakresu przyswojonych wartości, lecz wyłącznie zasady ich przyswajania.
Wreszcie zebrał się na odwagę i posłał Staffowi własne wiersze, prosząc o wyrok: czy warto pisać. „Co przeżyłem, wyczekując odpowiedzi, tego nie opiszę” - wspominał. Potrafił w czasie dużej pauzy biec z Mikołajewskiej, gdzie mieściło się gimnazjum, do domu na Świętego Andrzeja, sprawdzić, czy jest list ze Lwowa. Długo nie było. Gdy po wielu tygodniach wreszcie nadszedł, „Jeszcze go nie przeczytałem, a już wiedziałem, że «jest dobrze», skoro poeta tak się rozpisał”, wspominał. Cztery stronice zapisane drobnym maczkiem nie mogły zawierać zdawkowego zniechęcenia do dalszego pisania. Staff pisał, że dostrzega talent, że młody autor powinien pisać i nawet „rzeź bezlitosna” wobec niektórych wierszy nie powinna go od tego odstręczyć. „Właśnie to, że stanąłem wobec talentu, kazało mi być dla jego dobra surowym” - ocenił Staff utwory gimnazjalisty. Bo są wśród nich wiersze „ładne”, ale ich ładność polega jedynie na braku wad. Są przez to poprawne, jest w nich rym i rytm, ale w prawdziwej poezji chodzi o coś więcej. Niektóre wiersze sprawiają wrażenie, jakby przerwano im oddech, dlatego Staff radził „pisać mniej, a dać rzeczy zjędrnieć, nabrać soku”. Utworów naprawdę skończonych jest jeszcze wśród wierszy Tuwima niewiele, ale nawet wśród tych niegotowych są zwrotki i ustępy „dużej piękności”. Jednak najbardziej z listów Staffa zapamiętał dwa zdania: „Kto się w siedemnastym roku życia nie burzył, ten nie był nigdy morzem, chyba miską wody”. I drugie, że takie miotanie się, rozterki i ciągła gotowość, by się wspinać, gdy tylko pojawi się na horyzoncie szczyt, to jest jak „czyhanie na swego Boga”. Te słowa kilka lat później stały się tytułem pierwszego tomu wierszy Juliana Tuwima, a list Staffa do końca życia przechowywał on jak największą relikwię. Tymczasem zachęcony pisał coraz więcej. A rozpoczęta w 1911 roku korespondencja trwała czterdzieści dwa lata, aż do śmierci - paradoksalnie - młodszego z poetów. Najpierw łączył ich stosunek mistrza i adepta, potem dwu równoprawnych gwiazd na poetyckim niebie, wreszcie przyjaźń.
Przemówienie wygłoszone przez Krzysztofa Warlikowskiego 5 grudnia w Parlamencie Europejskim z okazji wręczenia Prix du livre européen. Krzysztof Warlikowski przewodniczył jury tegorocznej 12. edycji konkursu.
W ostatnich latach przed wojną popularna była teoria, że sztuka stoi poza wszelką moralnością, a zadanie jej nie ma nic wspólnego z szukaniem prawdy. Osobliwie poezja miała być wolna od wszelkich hamulców etycznych i raczej służyć pięknemu kłamstwu, niż przykrej i nieponętnej prawdzie. Stanowisko to było zrozumiałe czasu pokoju, kiedy to drobne uchybienia przeciw etyce i moralności znajdowały w poetach raczej przyjaciół, niż wrogów i na ogół zbytnio ich nie interesowały. Przeważnie chodziło wówczas o tzw. „mieszczańską moralność”, nudną jak niedzielne popołudnie i pozbawioną przypraw, drażniących nozdrza fantazji.
Za dzielność najwyższej miary uchodziło w oczach starożytnych pogardzanie śmiercią - za największą marność lękanie się jej. Ale jest to prawdziwe zawsze - również dziś - dla każdego ludzkiego życia, o którym warto mówić. A skoro jest prawdziwe także to, że człowiek powinien umieć chrieć dla siebie czegoś więcej niż tylko samego cielesnego bytowania, to chociażby dlatego sam jest czymś więcej (lub może być, co tyle samo znaczy) niż tylko jednostką dzielącą wspólnie z innymi los szczególnego gatunku zwierząt (XLVII, 31).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
Odwiedza nas 112 gości oraz 0 użytkowników.