
Czyż nie czujecie, że tutaj i zdrowie wasze staje się histeryczne? Jesteście skrępowani, zakneblowani - niewyznani.
Ja więc chcę mówić. Ale muszę powiedzieć o tym co mówię: nic z tego nie jest kategoryczne. Wszystko jest hipotetyczne... Wszystko jest uzależnione - dlaczegóż miałbym ukrywać? - od efektu jaki wywoła.
Ta cecha określa całą moją produkcję pisarską. Próbuję rozmaitych ról. Przybieram różne postawy. Nadaję moim przeżyciom przeróżne sensy - a jeśli któryś z tych sensów zostanie zaakceptowany przez ludzi, utrwalam się w nim.
To jest we mnie młodzieńcze. Placet experiri, jak mawiał Castorp. Ale przypuszczam, że jest to zarazem jedyny sposób przeprowadzenia idei, że sens czyjegoś życia, czyjejś działalności, określa się pomiędzy danym człowiekiem a innymi. Nie tylko ja nadaję sobie sens. Także inni nadają mi sens. Ze starcia tych interpretacji powstaje jakiś trzeci sens, który mnie wyznacza.
Dziennik 1959-1969, Witold Gombrowicz
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013
Pewnego wieczoru wziąłem do ręki tom pamiętników Artura Rubinsteina. Nie po raz pierwszy zresztą. Wydawały mi się zawsze, podobnie jak wiele tego rodzaju produktów, dziełem przyjemnym i pożytecznym, w sam raz na dostępne depresji nocne godziny. Każdy - jak powiadają wydawnicze reklamy - znajdzie tam coś dla siebie. Plotkarz spis ofiar Donżuana czy też spis Drapieżnic, których ofiarą padł Donżuan, snob rój arystokratów krwi i pieniądza, autentycznych i mniej autentycznych, lub, jeżeli ma wyższe aspiracje, galerię sławnych polityków i artystów. Miłośnik historii obyczaju rozpoznaje znane mu obyczaje artystów i tych, którym artyści zwykli byli służyć; w tym czy innym kostiumie, w tej czy innej masce. Miłośnik muzyki łudzi się nadzieją lepszego wniknięcia w tajemnice muzyki. Wreszcie udręczony bezsennością hipochondryk krzepi się nieugaszoną wiekiem żądzą życia, kwitnącym zdrowiem, nigdy nie zawodzącym szczęściem bohatera tej opowieści trzytomowej. Czytam ostatnie słowa, w których dziewięćdziesięciodwuletni, na wpół ślepy starzec zapewnia o nieustającej przyjemności przebywania na tym świecie, i odkładam książkę.
Czy jesteś wrażliwy na piękno natury? Chyba tak, lubisz góry, morze. Zachwycałeś się widokiem z Poronina i Bukowiny podczas naszego cudownego zimowego spaceru, widok pełnego morza z Batorego robił na Tobie duże wrażenie. Ale chodzi mi o inne sprawy, o naturę, że tak powiem w miniaturze, o uroki kwiatów (które lubisz, wiem), drzew, ogrodów. W tym samym rodzaju jest umiejętność spostrzegania piękna w różnych, pozornie pozbawionych uroku miejscach. Na przykład zapuszczony staw u nas, z Twojego mostku widok na strugę, jakieś kępy olch czy wierzb - ileż to ma piękna i wdzięku, kiedy się umie na nie patrzeć. Przypuszczam, że i sosny w Gostyninie mogą się wydać piękne. Szczególnie takie mikropejzaże działają na nas, gdy są połączone ze wspomnieniami drogich osób lub chociażby ze wspomnieniami przelotnych, ale intensywnych, przeżyć. Wtedy nabierają jakby wewnętrznego życia, już nie widzi się olchy, dębu czy wierzby, ale widzi się je tak, jak się je widziało podczas rozmowy z tym a tym czy podczas schadzki. U nas w alei jest taki duży kamień kształtu ławki, można na nim siedzieć we dwie osoby. Skąd się tam wziął, nie wiem. Ale dawniej go nie było. Teraz, ile razy widzę ten kamień, przypominam sobie, że kiedyś w jesiennym, przykrym zmroku siedziałem na nim z kimś bardzo drogim. Siedziałem krótko, rozmawiałem o sprawach bardzo codziennych i zwyczajnych, pod baldachimami liści opadających, pożółkłych, w woalu mgły, ale tej jednej krótkiej rozmowy wystarczyło, aby ten kamień stał się pełen jakiejś wewnętrznej treści.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przekonany o szczególnym znaczeniu kultu maryjnego dla naszej Ojczyzny nie tylko w aspekcie religijnym, ale i społecznym, patriotycznym oraz kulturowym, ustanawia rok 2017 Rokiem 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.

RAFAŁ WOJACZEK
Ojczyzna
Matka mądra jak wieża kościoła
Matka większa niż sam Rzymski Kościół
Matka długa jak transsyberyjska
Kolej i jak Sahara szeroka
I pobożna jak partyjny dziennik
Matka piękna niczym straż pożarna
I cierpliwa jak oficer śledczy
I bolesna jak gdyby w połogu
I prawdziwa jak gumowa pałka
Matka dobra jak piwo żywieckie
Piersi matki dwie pobożne setki
I troskliwa jakby bufetowa
Matka boska jak Królowa Polski
Matka cudza jak Królowa Polski
Gdybym ze wszystkich wartości, jakie są w Polsce, miał dać którąś na pierwsze miejsce, dałbym wolność.
ks. Józef Tischner
Odwiedza nas 112 gości oraz 0 użytkowników.