Biolog Stroński przyniósł w 1939 roku do klasy przewiązaną recepturką wiązkę patyczków:
- Zajączyński! (to był jeden z najsilniejszych z nas), złamiesz to?
Pokłada się ze śmiechu, patrząc na fioletowego z wysiłku i ze złości Jasia.
- A ty, Michotek?
-Ta, nieee, no, panie psooorze, jak ten byk nie dał rady...
- A to takie łatwe. - Wyjmując kolejno patyczek za patyczkiem łamał je i rzucał na podłogę. - I tak jest - powiedział (...) - i tak właśnie jest z narodem; każdego z nas oddzielnie można uo-tak! uo-tak! uo-tak! - z niezrozumiałym dla nas zapamiętaniem łamał Bogu ducha winne patyczki, stosik rósł - ali naród... to jest... to jest... - (czemuż on się u diabła tak zacietrzewił?) podniósł wiązkę, rzucił ją na katedrę, był blady - żadna franca mu ni pudoła...!

J. Michotek, „Tylko we Lwowie”. Znalezione w: Andrzej Franaszek, Herbert i niepokój. Biografia I; Wydawnictwo Znak, Kraków 2018

Na zdjęciu: wiec antyfaszystowski. Gdańsk, 21.04.2018.