Konteksty

 

Rozmyślając nad Słownikiem chazarskim Pawła Passiniego
Wypiski z księgi sekty hermenautów


Corpus hermeticum

Gdyby Bóg był widoczny, nie mógłby istnieć; wszystko, co widoczne, zostało stworzone, bo zostało objawione; ale to, co niewidzialne, jest wieczne, nie potrzebuje się objawiać. Jest wieczne i czyni wszystkie rzeczy widzialnymi. Niewidzialne, bo wieczne  każe się wszystkiemu objawiać, ale samo się nie ukazuje. Niestworzone objawia wszystkie rzeczy w widoczności; widoczność przynależy tylko rzeczom zrodzonym; to tylko ich narodziny. Ten tylko, który jest niestworzony, jest tym samym nieobjawiony i niewidzialny, ale objawiając wszystkie rzeczy przejawia się  w nich i poprzez nie, zwłaszcza tym, którym pragnie się objawić. (…) Tylko myśl widzi to, co niewidzialne, bo sama jest niewidzialna. Jeśli potrafisz, zobaczysz go oczyma swej inteligencji, o Tath, bo Pan jest szczodry i objawia się w całym wszechświecie…



Jeśli tedy nie uczynisz się równym Bogu, nie zdołasz pojąć Boga. Gdyż tylko to, co podobne, może poznać to, co podobne. Oderwij się od cielesności i urośnij na miarę tego ogromu, który jest bez miary. Wznieś się ponad wszelki czas i stań się wieczny, wtedy pojmiesz Boga. Pomyśl, że także dla ciebie nie ma niemożliwości. Zważ, że ty także jesteś nieśmiertelny i że jesteś zdolny objąć wszystkie rzeczy myślą, poznać wszelką umiejętność i wszelką naukę. (…) Zbierz w sobie wszystkie sprzeczne właściwości, chłód i gorąco, suchość i płynność. (…)Obejmij myślą to wszystko równocześnie, wszystkie czasy i miejsca, wszystkie substancje i cechy i wielkości razem. Wtedy będziesz mógł pojąć Boga…

(Hermetyzm – greko-egipska mistyczna grupa pogańska, której wierzenia są zawarte w zbiorze zwanym Corpus Hermeticum – grupie osiemnastu traktatów napisanych w hellenistycznej Aleksandrii w I wieku n.e. Za inicjatora tej filozofii uznaje się na poły mitycznego Hermesa Trismegistosa, który utożsamiany jest też z egipskim Thotem.)


W tym czasie całkowitego odwrócenia wszelkich pojęć słuszności, morale i etyki trudno jest znaleźć oparcie tym, którzy nie zdążyli jeszcze ustabilizować swojego stosunku do istnienia – młodym ludziom. Pod presją przymusowego milczenia, samotny w niepokoju o swoje najbliższe otoczenie, każdy pragnie już tylko ukryć się w swojej skorupie. Wielkie wydarzenia wokół nas, zamiast poszerzyć horyzont, ścisnęły go do jałowej zapiekłości, ludzie uczepili się kurczowo frazeologii nacjonalizmu idącego w złą stronę, uczepili się haseł, granice stają się coraz mniej elastyczne, brakuje logiki. W chaosie monologów jakikolwiek kontakt w narodzie, już wcześniej cichym i upartym, staje się niemożliwy. Ludzie albo krzyczą i kłócą się, albo nie odzywają się wcale. – Wybrałam milczenie.

TOVE JANSON

 

 



I ZNOWU SIĘ NA COŚ
STRASZNEGO ZGODZIMY
_____________

KRYSTIAN LUPA
______________

Jak wyartykułować ten lęk?
Wzrastającą obcość...
Rosnące problemy ze zrozumieniem...
Mogę oczywiście próbować brać udział w tym wszystkim...
Próbować wkręcać się w hazard polemik...
Formułować jakieś sądy... Ale nie wierzę, że w ten sposób coś odczytuję...
Albo pomagam komuś odczytać.
To, co myślę i mówię – mnie samemu wydaje się coraz dziwniejsze...
Czy jest sens dzielić się swoim poczuciem obcości i niezrozumieniem?
Czy w tej rzeczywistości artysta jest jeszcze komuś potrzebny?
Albo, czy ja jako artysta... I tak dalej...
Ktoś coraz bardziej obcy...
Ktoś coraz bardziej w niezgodzie...
Jedynym dostępnym narzędziem wydaje się skandal totalnego podważenia
„Golgota Picnic”, na przykład...
Coś takiego...



„Zdziwisz się zapewne, że piszę do Ciebie, a nie zaszedłem po prostu, jak to się często zdarza, do Twojej pracowni przed zapadnięciem zmroku. Myślę jednak, że nie mam odwagi, nie potrafię powiedzieć Tobie w oczy tego, co za chwilę przeczytasz.

Wolałbym nie pisać tego listu. Wahałem się długo, bo naprawdę nie chciałbym narażać naszej długiej przyjaźni na szwank. W końcu zdecydowałem się. Są przecież sprawy ważniejsze od tego, co nas łączy, ważniejsze od Leeuwenhoeka, ważniejsze od Vermeera.

Przed kilkoma dniami pokazałeś mi przez swój nowy mikroskop kroplę wody. Myślałem zawsze, że jest czysta jak szkło, a tymczasem kłębią się w niej dziwne stwory, jak w przezroczystym piekle Boscha. W czasie tej demonstracji śledziłeś badawczo i, jak mi się zdaje, z zadowoleniem moją konsternację. Było między nami milczenie. A potem powiedziałeś bardzo wolno i dobitnie: 'Taka jest woda, mój drogi, taka, a nie inna'.



Frank Brangwyn - WinoFala nacyonalizmu zerwała wreszcie tamę, utrudniającą jej rozlanie się we wsze strony. Tama to była słaba, ale bądź co bądź była. Obecnie niema już i tej zapory. Rosya Zamysłowskich, Kassów i Mienszykowów tryumfuje… Nikt nie przeszkodzi jej zostać tem, czem pragnie, nikt nie będzie się oglądał na Europę. Włodzimierz syn Mikołaja Kokowcow liczyć się z Europą musiał. Jeździł tam po coraz nowe pożyczki od lat tylu, a skutki polityki rosyjskiej – wewnętrznej nawet – odbijały mu się na kursie walorów. Ten kurs obchodził go zaś przedewszystkiem. To sprawiało, iż nawą państwową sterował dość oględnie i burz unikał. Był przedewszystkiem zawsze ministrem finansów, a potem dopiero premierem. Stąd pewien jego liberalizm, niechęć akceptowania wszystkich reakcyjnych uroszczeń. Stąd owa względem prądów szowinistycznych oporność. Rozumiał, iż na prądach tych Rosya snadnie zbankrutować może. Hamował je więc w miarę sił. Szkoda tylko, iż sił tych miał niewiele, więc władza wymykała mu się z rąk ciągle, aż wymknęła się zupełnie.



Opowiadanie świętej jaskini
Roman Brandstaetter

Przeżyłam dzieje wszystkich kamieni
Od prapoczątku, gdy jeszcze byłam
Płonącym odpryskiem słońca,
Aż po dzień, gdy wyżłobiona oskardem
Sprawiedliwego męża, Józefa z Arymatei,
Zamieniłam się w jaskinię,
W której legło martwe Ciało Jezusa –
Ja,
Maria wykuta w złotym piaskowcu,
Maria skalista,
Maria kamienna.

Ciało Jezusa leżało we mnie martwe,
Wśród czterech ścian mojego ciała,
Owinięte w płótno,
Nasycone mirrą i aloesem,
które Nikodem nabył u aptekarza
Na chwilę przed zapaleniem
Mosiężnych lichtarzy.
Potem przywalili mnie głazem
Jak nieskończonością
I postawili przede mną strażników,
Którzy mieli strzec
Mojej samotności
I mojego łona.
I byłam jak matka,
Byłam żywotem,
W którym rosło i dojrzewało
Brzemię wieczności,
Ja,
Maria wykuta w złotym piaskowcu,
Maria skalista,
Maria kamienna.


I tak przez trzy dni dojrzewało we mnie
Zmartwychwstanie Ciała,
które się napełniało
Treścią nieśmiertelności.
A działo się to w porę,
Gdy pobożne niewiasty,
Wróciwszy do swoich domowych zajęć,
Piekły placki na gorącym kamieniu,
A smutni i przerażeni uczniowie
Pochowali się po obcych domach,
Po strychach i piwnicach,
I milczący czekali,
Chociaż nie wiedzieli, na co czekają.


Aż dnia trzeciego, a było już późno
Po szabacie, zaczęłam drżeć
Na całym ciele.
Moje łono wstrząsane konwulsjami porodu
Napełniło się niebiosami i psalmami.
Pękły pieczęcie na moim ciele.
I wyszedł ze mnie, jak z dojrzałego owocu,
Zmartwychwstały i śpiewający
Bóg.


A wieczorem, gdy przybyły do mnie
Pobożne niewiasty,
Zgarbione, pod ciężarem wonności,
Byłam już pusta,
Ja,
Która przeżyłam dzieje wszystkich kamieni,
Maria wykuta w złotym piaskowcu,
Maria skalista,
Maria kamienna.


Źródło: Gazeta Wyborcza

15-17.04.2006r.

Trzy plagi

Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza – to plaga nacjonalizmu. Druga – to plaga rasizmu. Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi – jest sprawa. Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami.

Imperium, Ryszard Kapuściński

Zamknięte obszary duszy

Nie chcemy, na przykład, mówić rzeczy, które brzmiałyby dla ludzi jak krzyk rozpaczy. Oczywiście, są pisarze, których twórczość odbierana jest przez czytelników jak krzyk rozpaczy, ale nie jest dobrze pisać w ten sposób - nie należy rozprzestrzeniać postaw niszczycielskich i samoniszczycielskich. Są też inne względy - w zamkniętych obszarach duszy znajdują się rzeczy, których człowiek nie chce, nie potrafi czy nie może odsłonić, bo byłoby to zbyt podobne do rozbierania się do naga publicznie.

Leszek Kołakowski

Czas ciekawy, czas niespokojny, cz. II.
Z Leszkiem Kołakowskim rozmawiał Zbigniew Mentzel

Odwiedza nas 137 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony