Share

Petrovskoye

Dobrze jest urodzić się w małym kraju, gdzie przyroda jest ludzka, na miarę człowieka, gdzie w ciągu stuleci współżyły ze sobą różne języki i różne religie. Mam na myśli Litwę, ziemię mitów i poezji. I chociaż moja rodzina już od XVI wieku posługiwała się językiem polskim, tak jak wiele rodzin w Finlandii szwedzkim, a w Irlandii angielskim, wskutek czego jestem polskim, nie litewskim, poetą, krajobrazy i być może duchy Litwy nigdy mnie nie opuściły. Dobrze jest słyszeć od dziecka słowa łacińskiej liturgii, tłumaczyć w szkole Owidiusza, uczyć się katolickiej dogmatyki i apologetyki. Jest błogosławieństwem, jeżeli ktoś otrzymał od losu takie miasto studiów szkolnych i uniwersyteckich, jakim było Wilno, miasto dziwaczne, barokowej i włoskiej architektury przeniesionej w północne lasy i historii utrwalonej w każdym kamieniu, miasto czterdziestu katolickich kościołów, ale i licznych synagog; w owych czasach Żydzi nazywali je Jerozolimą północy. Dopiero też wykładając w Ameryce, zrozumiałem, jak wiele przeniknęło we mnie z grubych murów naszego starego uniwersytetu, z zapamiętanych formuł prawa rzymskiego, z historii i literatury dawnej Polski, które dziwią młodych Amerykanów swoimi szczególnymi cechami: pobłażliwą anarchią, rozbrajającym zaciekłe spory humorem, zmysłem organicznej wspólnoty, nieufnością wobec wszelkiej władzy scentralizowanej.

Znalezione w: Rosja. Widzenia transoceaniczne t. II, Czesław Miłosz
Na zdjęciu: Petrovskoye, 1909; autor: Siergiej Prokudin-Gorski

Share


WYBRANE WIERSZE DO ODSŁUCHANIA:

ALE KSIĄŻKI

CAPRI

CZARODZIEJSKA GÓRA

GODZINA

MOJOŚĆ

NAUKI

POETA SIEDEMDZIESIĘCIOLETNI

PO OSIEMDZIESIĄTCE

SENS

WYZNANIE

Share


Jaka będzie poezja w przyszłości, ta, o której myślę, ale której już nie poznam? Wiem, że jest możliwa, bo znam krótkie chwile, kiedy już niemalże tworzyła się pod moim piórem, żeby zaraz zniknąć. Rytmy ciała – bicie serca, puls, pocenie się, krwawienia periodu, lepkość spermy, pozycja przy oddawaniu moczu, ruch kiszek, będą w niej zawsze obecne razem z podniosłymi potrzebami ducha.

Z tomu: Nieobjęta ziemia
Po końcu naszego czasu, w metaczasie, wracają jako światło stężone, choć niestężone do stanu poprzedniej materii. Niepojętą mocą są to wtedy same esencje. I esencja każdej ludzkiej istoty bez tego, co na niej narosło, bez wieku, choroby, szminki, przebrań, udawań.

Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.

Share
 
Share


W roku 1991 opublikował szkic Państwo wyznaniowe?, wskazując, że erozja religijności zbiega się z aktywnością polityczną polskiego Kościoła, zaś „ludzie w Polsce zaczęli się księży bać, co nie jest dobrym znakiem” i „może się tak zdarzyć, że kler będzie celebrować obrzęd narodowy, kropiąc, święcąc, egzorcyzmując, ośmieszając się zarazem swoim tępieniem seksu, a tymczasem będzie postępowało wydrążanie się religii od wewnątrz i za parę dziesiątków lat Polska stanie się krajem równie mało chrześcijańskim jak Anglia czy Francja, z dodatkiem antyklerykalizmu, którego zaciekłość będzie proporcjonalna do władzy kleru”. Gdyby prześledzić wszystkie otwarcie i skrycie formułowane wobec Miłosza zarzuty, można by napisać historię polskich paranoi, zaskorupiałych myślowych zrostów, stereotypów silniejszych niż jakiekolwiek racjonalne argumenty.

Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.

Hoc est ridiculum, hoc est absurdum

Zmiana powszechnego smaku jest ważniejsza niż zmiana poglądów; poglądy, ze wszystkimi dowodami, kontrargumentami i całą intelektualną maskaradą, są tylko objawami zmiany smaku, a na pewno nie tym, za co się je wciąż często uważa, przyczynami. Jak zmienia się powszechny smak? Wskutek tego, że jednostki, możne, wpływowe i nieznające wstydu, wydadzą wyrok: hoc est ridiculum, hoc est absurdum - czyli sąd smaku i odrazy - i po tyrańsku ten wyrok przeforsują; licznym ludziom narzucają w ten sposób przymus, który stopniowo staje się nawykiem jeszcze liczniejszych, a ostatecznie potrzebą wszystkich. Jeżeli zaś owe jednostki inaczej czują i „smakują", wynika to zazwyczaj z ich szczególnego sposobu życia, pożywienia, trawienia, może z większej albo mniejszej zawartości nieorganicznych soli w ich krwi i mózgu, krótko mówiąc, z ich physis; mają jednak odwagę przyznawać się do swej physis i wsłuchiwać się w jej żądania, nawet najbardziej subtelne - ich sądy estetyczne i moralne to właśnie owe „najbardziej subtelne odgłosy" physis.

Fryderyk Nietzsche, Radosna wiedza
tłum. Małgorzata Łukasiewicz

Poczucie wartości

Pewnie umrę prędko, bo zbudziłem się dzisiaj w głębokim poczuciu wartości życia. Nie jest to radość życia, nie ma w tym nic wesołego. Ale takie poczucie węzłów, więzów i nici, które mnie wiążą ze wszystkim. Uczucie to "zaszło" jeszcze wczoraj, jak szabas. Chodząc z psami po Stawisku, uprzytomniłem sobie, że chodzę po tym miejscu już czterdzieści trzy lata i że to jest wielki dar losu być tutaj, w tych sosnach i w tym lesie od tylu lat. Dzisiaj doszedł jeszcze do tego ciepły piękny dzień wiosny. Fiołki zakwitały, byłem na Głównej, przypominałem wszystko po kolei „jak było”. Zapewne przyczyniło się do tego stanu przedwczorajsze oglądanie filmu Kochankowie z Marony, tej potwornej, wzruszającej niedyskrecji, a jednocześnie pomnika, trwałego pomnika wzniesionego Jurkowi.

07.04.1966
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III

Do zajazdu przybyli...

01305988
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W ubiegłym tygodniu
W tym miesiącu
W ubiegłym miesiącu
Wszystkie wizyty
1016
2352
10914
1286359
17273
34173
1305988

Your IP: 18.207.240.230
2020-07-13 19:52

Odwiedza nas 37 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony