

Wykłady nie kosztują mnie tyle bólu, ile przewidywałem. Nie muszę ich pisać. Wystarczają notatki po polsku, podział materiału na punkty. Jak się zdaje, b. podobam się studentom”. Mam ich „mało, ale nie jednego czy dwóch, jak mi docina Janka, mało, bo zapisali się na inne wykłady, kiedy mój przyjazd był niepewny i odwlekał się. (…) Wcale nie mam wrażenia, że gadam do ściany, kontakt na ogół dobry. (…) Jak dotąd to traktują mnie na wydziale ze wzruszającą kordialnością, a taki niby-rewizor bardzo po moim wykładzie wydziałowi gratulował. Cóż mam jeszcze napisać? Czuję się jak krowa, która wstąpiła do baletu” – relacjonował Jerzemu Giedroyciowi magister prawa Uniwersytetu Wileńskiego, który niegdyś uciekł z polonistyki, przestraszony wizją bycia nauczycielem.
(…)
Dotychczasowe posady były dla mnie męką i nudą (…). Wykładanie literatury polskiej ma znacznie więcej sensu” – zwierzał się Vincenzowi po zakończeniu pierwszego roku akademickiego, zaś kilkanaście miesięcy później w liście do Andrzejewskiego wyjaśniał: „nigdy mnie polityka nie interesowała, tylko powiedzmy – metapolityka (…) ale Zniewolony umysł wystarczył, żeby mnie zaszeregować, (…) jest przylepiona maska, której nie zedrę już nigdy. Tak że wyjazd tu był konsekwencją prób jeżeli nie jej zdarcia, to zapomnienia o niej i bardzo sobie z tego powodu Berkeley chwalę. Jestem profesor literatury polskiej i poeta – czyli jestem tym, czym powinienem był być stale.”
Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.
„Do poety „w wędrówce życia na połowie czasu” najsilniej przemawiały słowa mitu jego własnej genezy. (…) Ulubiony filozof, Heraklit z Efezu, zalecał: „Suchy blask to najmędrsza i najlepsza dusza”, ale i napominał: „Jest rozkoszą dla duszy stać się mokrą”. Musiał więc teraz, dla równowagi, kierować się emocjami, napić się z rzeki zapomnienia i niewiedzy. „Gdy mąż się upije, wtedy prowadzi go nieletni chłopiec, a on sam zatacza się i nie wie, dokąd idzie, gdyż jego dusza jest wilgotna”. Ten stan ducha, tak odmienny od cenionego na co dzień, aplikował sobie jako kurację. A dziecko? (…) Dla dziecka wszystko jest nowością; jest ono zawsze pijane. (…) Geniusz to dzieciństwo odnalezione świadomie, dzieciństwo obdarzone teraz, by mogło się wypowiedzieć, dojrzałością ciała i umysłu zdolną do analizy, pozwalającą porządkować sumę materiałów gromadzonych bezwiednie.”
M. Zaleski, Chłopiec imieniem Tomasz, w: Cz. Miłosz, Dolina Issy. Lekcja literatury z Markiem Zaleskim, Kraków 1998, s. 266
Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.
„Grecy wierzyli, że w podziemiach Hadesu cienie umarłych ożywają na chwilę, tylko jeżeli zakosztują świeżej krwi. Podobnie my możemy ożywić przeszłość, tylko jeżeli nakarmimy ją naszą własną krwią, naszą wiarą i naszą, nam tylko właściwą, walką”
Czesław Miłosz, z felietonu dla BBC (1955)
Znalezione w: Miłosz. Biografia, Andrzej Franaszek, Wydawnictwo ZNAK, 2011.
Wielkość jest zawsze dotknięta koniecznością kompromisu. Wolność absolutna, która jednocześnie godzi obie strony, jest niemożliwa. Granice są przedmiotem nieustannych sporów. Ciągle będziemy negocjować, kłócić się. Każde rozwiązanie będzie zadowalało kogoś, a wściekało kogoś innego. Każde rozwiązanie będzie wystawione na falę zmiennych mód. Raz to będzie najlepsze rozwiązanie z możliwych, za chwilę pojawi się następne, lepsze. Ten spór o granice między dozwolonym i niedozwolonym, moralnym i niemoralnym będzie trwał, bo tych granic nie da się ustalić raz na zawsze, a ludzie nigdy nie przestaną tego robić.
Zygmunt Bauman
Potocki jest człowiekiem swoich czasów, kiedy rozumuje w kategoriach charakteru narodowego, ale tym, co zawsze będzie go wyróżniać, jest odrzucanie stereotypów. Nie pozwala sobie na mówienie o narodzie tureckim, odkładając to do chwili, kiedy uzna, że dostatecznie dobrze go poznał. Przypisuje mu zatem przymioty, które go poruszają i powinny też spodobać się matce, ponieważ to dla niej opisuje łagodność narodu, przepełnionego duchem pokoju, głębią i harmonijnym stosunkiem do natury, który wyraża się szczególną troską o zwierzęta i absolutnym poszanowaniem drzew: „Ściąć je największą jest zbrodnią, przeciwko której szemrze sąsiedztwo, toteż Turcy strzegą się tego usilnie”.
Co się zaś tyczy filozofii życia, głęboka mądrość Turków daje się ująć w taką oto formułę: „Maksymą ich jest, iż trzeba używać, nie zaś pozornie używać”. Ale ta sztuka życia wyraża się najlepiej nie w maksymach, lecz w literaturze:
I stąd ta filozofia tak słodka, we wschodnich tylko spotykana pismach, która nie używa błyskotliwych paradoksów, ale apologów, które zdają się swoje myśli i prawdy raczej udzielać niż narzucać swojej świadomości. Poezja w nich zawarta zbliża człowieka do natury poprzez podobieństwa wybrane w najpiękniejszych jej tworach. Alegoria, wymyślona w państwach wschodnich, żeby nią myśl przed szaleństwem despotyzmu ukryć, ustawnie się w nich odradza z bujnością krzewu zasadzonego na odpowiednim gruncie, a moralność, chroniąc się pod jej zasłonę, zaleca wzgardę wielkości, szczęście życia domowego, nade wszystko zaś bezczynność; apostoł bezczynności pewnym być może, że go na Wschodzie wszyscy usłuchają. Nic tego bardziej nie dowodzi niż okolice Stambułu.
Podróże, Jan Potocki
Znalezione w: Jan Potocki. Biografia, François Rosset, Dominique Triaire
Odwiedza nas 71 gości oraz 0 użytkowników.