Teatr

Kiedy widzę, że jestem w towarzystwie złożonym z kilku osób, co najmniej z dwóch, czyli mnie i jeszcze kogoś, mam zawsze wrażenie, że jest to teatr. W rzeczywistości codzienne, ciągłe sytuacje nie są ani życiem, ani teatrem, z wyjątkiem tych najprostszych, najbardziej skonwencjonalizowanych. Prawda wymyka się stale z każdej strony. W rezultacie wszystko jest zawieszone między „teatrem” a „życiem”. oczywiście jest w tym nieodwracalna jednokierunkowość. „Życie” dąży w kierunku „teatru”, nigdy odwrotnie.

11.04.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek


 

 


Powstaliśmy z chaosu i żyjemy w chaosie. Dlatego pewnie stale i zawsze nosimy w sobie tak dramatyczną tęsknotę do hierarchii i porządku. Marzymy, żeby ten świat, do którego zabłąkaliśmy się nie wiadomo skąd, żeby ten niewielki świat jawił się nam jako budowla logiczna, skonstruowana wedle miar wartości. Żeby dobro było u góry, pod samym niebem, a zło na dole, przy bramach piekła. Żeby rozum był wywyższony, a głupota ginęła we wzgardzie. Żeby piękno wypędziło z tej planety brzydotę.

 

Szelmostwa Skapena; reż. Paweł Aigner; OTLiA, Premiera: 18 marca 2017 (fot. Grzegorz Gajos)Nim udam się w letnią ostoję przyrody, w kierunek ciszy, na domknięcie burzliwego sezonu wszelkich wydarzeń krajowych, jeszcze jedna podróż teatralna, ponowna zresztą, do Opolskiego Teatru Lalki i Aktora na Szelmostwa Skapena w reżyserii Pawła Aignera (07.06.2017; godz. 18.30). Na ów spektakl po raz pierwszy trafiłem niespodziewanie i niezamierzenie. Zostałem oczarowany przez opolski zespół aktorski, który roztoczył przed moimi oczami wyimek z epoki Króla Słońce. Krotochwila dojmująco zapada w pamięć, a opolskiej scenie dodaje wielkiego splendoru ozłacającego chociaż na chwilę zewsząd lejącą się na nas podłość dnia powszedniego. Mało kiedy zdarza mi się, by podróż w epokę, przywołana olśniewająco przez opolskich luminarzy, pozwalała zastygnąć mi nad pojęciami takimi jak: los, dobro, zło, miłość, czar, swary, kłótnie, waśnie, piękno, ulotność, przemijanie. Szelmostwa Skapena w realizacji OTLiA, dodaję do mojej krótkiej listy spektakli znaczących i niemożliwych do zapomnienia, dokąd tylko starczy zmysłów i sił na kolejny oddech.

Warto zobaczyć, bo jak pisał Tadeusz Boy-Żeleński: „Molier jest kamieniem węgielnym nowoczesnego społeczeństwa. Tak jak w innej przełomowej epoce przyszedł Napoleon, spojrzał na kartę Europy i rzekł: „To królestwo, ta granica, ta dynastia nie podoba mi się”, i granica i dynastia przestawały istnieć, tak przyszedł Molier, spojrzał dokoła siebie i powiedział: „To a to jest złe, głupie i śmieszne; nie chcę, aby to istniało.” I to, co on tak napiętnował, znikało, strawione własną śmiesznością. Nie zmienił oczywiście Molier zasadniczych cech ludzkiej natury, bo to niemożliwe; ale w momencie przeobrażania się społeczeństwa zwalił satyrą swoją niejeden z bałwanów, stojących na przeszkodzie idącemu nowemu życiu, i tak potężnie, może jak nikt inny, przyczynił się do jego ewolucji w duchu światła i swobody”.

(mr)


Wielki twórca jest z założenia niepokorny, i jedynym śladem, jaki pozostawia w "poinformowanym" widzu jest stan niepokoju, tymczasowa (krótka) dezinformacja w życiu społecznym, niejasna chęć poczucia się naruszycielami kto wie czego. Tak, sztuka nieprzyjemna komunikuje jedynie niepewność; dziwna wątpliwość napina nerwy fizycznej czujności na widowni.
Nieprzewidywalność wydarzenia na scenie odkrywa swoją przeciwwagę na widowni, w życiu nie do życia.
Zawieszenie tragizmu odnajduje wśród, sparodiowanej, widowni swój najbliższy odpowiednik: strajk "świadomości" (obywatelskiej); zawieszenie nawyków, które sprawia, że publiczność zawiesza swoją rolę widza.
Carmelo Bene

Stary budzik

Najgorsze, że od czasu do czasu wszystko rozlatuje się jak stary budzik. Człowiek stoi nad kupą śrubek, z których każda niby jest osobnym i materialnym przedmiotem, ale nie wiadomo, do czego służy, bo wyskoczyła ze swojej funkcji, a sama jako taka nic poza fragmentem sztuki abstrakcyjnej nie oznacza. Męczący to stan. Inny, a podobny, a może ten sam, tylko inaczej przedstawiony, to ten, kiedy z wielką jasnością powstaje pewność, że nie ma żadnej zasługi ani żadnego osiągnięcia i że tak samo nagi i goły stoję jak po urodzeniu, że nic w ciągu tych trzydziestu paru lat się nie wydarzyło, że niczego nie było i najwyżej, w najlepszym wypadku, jest tylko ta skromna kupka, która jest aktualnie. Żadnych zapasów, żadnych szańców, schroniska żadnego człowiek nie jest w stanie sobie zbudować ani zabezpieczyć i na wielkim wichrze zawsze znienacka się znajdzie, chociażby wydawało mu się przedtem, że w pięknie malowanych komnatach przy kominku jasnym sobie przebywał.

Fragment z listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema
20.10.1964

Wolność myśli

Spośród myśli te są wolne, które mogą być wybierane dla nich samych, natomiast te, które prowadzą do wiedzy dotyczącej czegoś innego, są podobne do niewolnic. To, co ma cel w sobie, przewyższa zawsze to, co służy jako środek do czegoś innego, a to, co jest wolne, przewyższa to, co nie jest wolne.

Arystoteles, Zachęta do filozofii (Proteptikos)

Odwiedza nas 68 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Początek strony