Teatr Polski - w podziemiu / Polski Theatre in the underground

Premiera: 06.02.2017, godz. 19.00
Wrocław (Browar Mieszczański, ul. Hubska 44)

Całość nagrania >>>
Zdjęcia >>>

Teatr Polski. Kalendarium upadku >>>

Prezes FC Barcelony - po wygaśnięciu kontraktu krnąbrnego, nielubianego przez siebie, ale skutecznego trenera - zatrudnia na to stanowisko eksperta od siatkonogi. Ten rozwala zgraną, uskrzydloną sukcesami drużynę: jednych piłkarzy wyrzuca, inni nie wytrzymują i odchodzą sami. Idzie na wojnę z legendarnym kapitanem jedenastki, wiernymi kibicami i środowiskiem piłkarskim z Katalonii, Hiszpanii i Europy, które w zdumieniu przygląda się postępującej demolce. Gdy zagrożone są pucharowe występy klubu, geniusz taktyki ujawnia swą myśl szkoleniową: FC Barcelona w ogóle nie potrzebuje własnych piłkarzy!
Dlaczego ten scenariusz nigdy się nie zrealizuje? Bo w Katalonii nie obowiązuje kultura zarządzania à la PSL i PiS. To właśnie reprezentant pierwszej partii (wicemarszałek województwa dolnośląskiego ds. kultury Tadeusz Samborski) z przyjacielską pomocą ministra z drugiej (Piotr Gliński) usadzili na stolcu dyrektorskim Teatru Polskiego we Wrocławiu - naszej teatralnej Barcelony - aktora Cezarego Morawskiego. Całość tekstu >>>
Teatr Polski w Podziemiu; Wrocław 06.02.2017

***

STENOGRAM NARADY NA TEMAT PRZEROBIENIA

FEERYCZNEJ KOMEDII W. M. MAJAKOWSKIEGO „PLUSKWA",
ODBYTEJ 9 LUTEGO 1936 ROKU

Obecni: W.E. Meyerhold, N.N. Asjejew, L.U. Brik, O.M. Brik, W.A. Katanjan, A.W. Fiewralski oraz reżyserzy-asystenci.

FIEWRALSKI: Pogląd Wsiewołoda Emilianowicza na temat „Pluskwy” został przedstawiony w jego wstępnym przemówieniu na wieczorze Majakowskiego 19 stycznia w Domu Związków. Dotyczył on przede wszystkim ukonkretnienia drugiej części sztuki. Zdaniem Meyerholda, trzeba pokazać nie przyszłość połowiczną, ale bardzo zbliżoną do naszych czasów. Wsiewołod Emilianowicz pragnie pokazać w drugiej części sztuki stachanowców jako ludzi przyszłości. W przedmowie do drugiej redakcji „Misterium-Buffo” Majakowski pisał: „Misterium Buffo jest drogą. Drogą rewolucji... Zmieńcie treść, uwspółcześnijcie ją...” Mówił: „Zostawiłem formę, częściowo zmieniłem treść”.

Podobnie i my pragniemy postąpić przy przeróbce „Pluskwy”, którą również wolno traktować jako „drogę rewolucji” - rewolucji kulturalnej. Zachowujemy cały wątek Prisypkina, ale w drugiej części zmieniamy jego otoczenie. [...]

Drugą część „Pluskwy” trzeba nasycić dodatnimi treściami. Należy, chociażby w ogólnych zarysach, pokazać osiągnięcia naszego budownictwa i prognozę rozwoju społeczeństwa na najbliższą przyszłość. Wtedy przeciwstawienie pierwszej i drugiej części będzie bardziej wyraźne, choć przerwa czasowa pomiędzy I a II częścią jest w naszym zamyśle krótsza; pierwszy akt dotyczył będzie lat 1926-1928, a drugi 1938-1940 (jakież to bliskie nam lata! W pierwszej części należy położyć nacisk na społeczno-polityczną charakterystykę mieszczaństwa.

„Pluskwę” trzeba uzupełniać twórczością samego Majakowskiego. Z początku myśleliśmy o wykorzystaniu fragmentów „Łaźni”, ale język tej sztuki na tyle różni się od ,,Pluskwy”, że okazało się to niemożliwe. Natomiast w wierszach Majakowskiego jest dużo elementów, które bardzo dobrze komponują się ze sztuką. Włączenie wierszy do „Pluskwy” da nam możliwość popularyzacji Majakowskiego nie tylko jako dramaturga, ale także jako poety. Chcemy wystawić spektakl w terminie do 14 kwietnia - na szóstą rocznicę śmierci Majakowskiego. To, co robiliśmy dotychczas, to praca nad scenariuszem; zmianami w tekście jeszcze się nie zajmowaliśmy.

Rozpatrzmy poszczególne odsłony. W pierwszej odsłonie Wsiewołod Emilianowicz proponuje dodać materiał reklamowy, tak obfity w spuściźnie artystycznej Majakowskiego; i w utworach zebranych, i w nie opublikowanych jeszcze tekstach.

MEYERHOLD: Okazało się po premierze, że część I „Pluskwy”, dziejącej się w 1929 roku, jest zbyt krótka. Tym motywuję konieczność uzupełnień.

GŁOSY: Trzeba pokazać NEP.

O. BRIK: Można by przedstawić walkę handlu państwowego z rynkiem prywatnym.

FIEWRALSKI: W drugiej odsłonie wszystko zasadniczo pozostałoby bez zmian. Proponowałbym tylko małe dodatki: i tak ślusarz przychodzi z piosenką: „Jesz ananasy, złodzieju”. Wiersz: „Raz na wozie, raz pod wozem” itd. przypisujemy samemu Prisypkinowi, gdyż, jak bywało wcześniej, publiczność nie rozumiała ironii.

MEYERHOLD: Publiczność była nawet zdezorientowana.

FIEWRALSKI: Wsparte ironią sytuacji wiersze te brzmią jak bezczelny program renegata. Mam też pomysł, aby osoby z hotelu robotniczego pojawiły się również w II części.

FIEWRALSKI: Trzecia odsłona - wesele - powinna pozostać bez zmian. Można by tutaj gdzieś wstawić ten oto dwuwiersz Majakowskiego: ze scenariusza „Zapomnij o kominku”

„Darują wam za uśmiech
tę malutką rybkę”

Czwarta odsłona - pożar - powinna pozostać w całości.

MEYERHOLD: Publiczność nie rozumie, że wszyscy spalili się, a nagle jeden nie spalił się. W tym miejscu powinna być wyraźna informacja, że wszyscy spalili się oprócz jednego.

FIEWRALSKI: We wcześniejszej realizacji przed drugą częścią było muzyczne intermezzo. Proponuję zastąpić je projekcją niemego filmu (Znaczy się, damy to samo, co jest w scenariuszu „Zapomnij o kominku”). Jest to fragment przedstawiający nasze osiągnięcia w latach, które mijają między treścią pierwszej, a drugiej części. Książka:    „Plan pięcioletni” otwiera się; z prawej strony „BYŁO”, z lewej: „BĘDZIE”. Na filmie widać przerzucanie kartek.

MEYERHOLD: Zgadzam się. Będzie to coś w rodzaju relaksu dla aktorów i widowni.

FIEWRALSKI: Podczas projekcji filmu proponujemy czytanie wierszy Majakowskiego: „My”, „Opowieść Chrienowa o budowie Kuźniecka” i „MARSZ SZTURMOWYCH BRYGAD” i innych.

O. BRIK: Chcę zaproponować coś takiego: film powinien być kroniką tamtych lat; dobrze byłoby go komentować nie wierszami, ale hasłami.

MEYERHOLD: Nie całymi wierszami, a hasłami, tymi dobrymi, dynamicznymi. Tak powinno być.

O. BRIK: Jeśli nie znajdziemy dostatecznej ilości haseł, można się posłużyć plakatami produkcyjnymi. To dobry pomysł, ponieważ zaginęło wiele materiałów filmowych.

O. BRIK: Można na przykład pokazując jakieś zdjęcie, wygłosić słowa Majakowskiego: „Słuchaj ziemio głosu Kremla!”. Oczywiście, potrzebne są hasła wierszowane. W czasie wygłaszania hasła można pokazać Wołodię (Majakowskiego) na ekranie.

L. BRIK: Film o Majakowskim jest w bardzo złym stanie. Chyba nie będzie go można wykorzystać.

O. BRIK: Wtedy wykorzystamy zdjęcia z innego filmu z Wołodią.

MEYERHOLD: Wszystko to stworzy zbyt długą przerwę między częścią I a II. W poprzedniej realizacji mieliśmy muzyczne intermezzo, ale ono było również nieudane.

O. BRIK: Dziesięć lat szybko przeminie na ekranie.

MEYERHOLD: Czy pomysł ten zda egzamin?

GŁOSY: Tak, oczywiście, całkowicie!

FIEWRALSKI: Piąta odsłona, scena głosowania. Tutaj proponujemy znaczne zmiany.

L. BRIK: To taka nudna scena!

MEYERHOLD: W tym jest ironia Majakowskiego, że masa ludzka sterowana jest za pomocą urządzeń mechanicznych.

FIEWRALSKI: Chcemy zupełnie odrzucić rozmowę dwóch mechaników, ponieważ nic nie wnosi.

O. BRIK: Wydaje mi się, że w scenie tej doprawdy nieudane jest to mechaniczne glosowanie, ale wywoływanie przez radio różnych miast i miejscowości - to bym pozostawił.

FIEWRALSKI: Zaczyna się odsłona z informacją o odmrażaniu. Oto jak to chcemy zrobić: wchodzi nagle człowiek z gazetą i mówi prosto, że są to wiadomości z 30 stycznia 1936 roku i czyta notatkę „Ożywianie organizmów”. Wtedy inny człowiek wyskakuje: „Pozwólcie, czy nie trzeba tutaj człowieka zamrożonego w takim a takim roku?” Dobrze, że będzie to obrazem bardzo konkretnym.

ASJEJEW: Tak, to dobre.

MEYERHOLD: W tym miejscu można wymienić nazwę instytucji zajmującej się odmrażaniem.

FIEWRALSKI: To Instytut Wskrzeszania Ludzi przy Akademii Nauk.

MEYERHOLD: A jaki damy podtytuł tej całej operacji?

FIEWRALSKI: ,,Konferencja na temat badań wiecznej zmarzliny”.

MEYERHOLD: „Wieczna zmarzlina”. To jest bardzo dobre! Jakie to dobre słowo! Prisypkin, który jest wieczną zmarzliną, (mówi, śmiejąc się).

ASJEJEW: W tym słowie dźwięczy również nikczemność!

FIEWRALSKI: Po tym pojawiają się sławni ludzie. Pragniemy, aby pojawili się sławni ludzie: stachanowcy, kołchoźnicy, zimownicy z Arktyki i Elbrusu.

O. BRIK: Znaczy się, szerzej rozwinąć udział w głosowaniu.

MEYERHOLD: Użycie radia pozwoli zlikwidować nierzeczywistość głosowania. Tak jak obecnie bywają apele radiowe, tak w sztuce publiczność uwierzy i nie wyda się jej to nieprawdziwe.

L. BRIK: Być może to słuszne - apel radiowy.

MEYERHOLD: Można uatrakcyjnić to głosowanie poprzez przemieszanie głosów ludzi ze sceny i głosów radiowych. W ogóle proponuję, żeby stworzyć na scenie coś w rodzaju studia radiowego. Będzie to niewątpliwą atrakcją dla publiczności, która nie wie jak wygląda studio radiowe. W studiu radiowym czułem zawsze powiew fantastyki. Zamknięte okna. Cisza. Wszystko wydaje się czymś niezwykłym. I to trzeba pokazać. Studio radiowe, to jakiś bardzo dziwny świat: chodzą z „nausznikami”, czynią jakieś gesty zza szklanej ściany - jak w akwarium.

L. BRIK: A potem nagle zapala się napis: „Proszę mówić głośniej”.

MEYERHOLD: Świat ten trzeba pokazać.

FIEWRALSKI: Szósta odsłona - rozmrażanie. Obraz ten rozbija się na pięć małych scenek. Pierwsza malutka scenka - „słownik wymarłych słów”. Rozegramy ją nie w sali operacyjnej, ale w pomieszczeniu znajdującym się gdzieś w pobliżu. Wsiewołod Emilianowicz proponuje...

MEYERHOLD: ...rozszerzyć tę scenkę i zrobić z niej malutkie intermedium. Ktoś wymienia słowo, a ktoś inny znajduje jego znaczenie w dużym słowniku. Można nawet wciągnąć w to publiczność. Siedzi widz i podaje jakieś słowo, a aktor zagląda do słownika i objaśnia. Trzeba tu użyć szereg interesujących terminów. Można je bardziej uwspółcześnić. Np. „meyerdholszczyzna” (nawiązując do artykułu w „Prawdzie”). Nagle biorą słownik i w świecie przyszłości znajdują odpowiedź. Wydaje mi się to interesujące.

FIEWRALSKI: Sam proces rozmrażania jest drugą malutką scenką. Nie chcemy jej pokazywać na scenie, ale zastosować...

MEYERHOLD: ...błękitnawą zasłonę, a za nią przesuwające się jakieś błyszczące przedmioty. I wtedy publiczność uwierzy w tajemniczość rozmrażania - pomyśli: „cóż u diabła tam się dzieje?”. Użyjemy efektów topnienia lodu: pary i syku.

O RRIK: To może być Instytutem Wskrzeszania Ludzi!

GŁOS: Powinna być jakaś fantastyka, żeby była niespodzianka.

FIEWRALSKI: Trzecia malutka scenka - rozmowa Prisypkina z lekarzami.

MEYERHOLD: Prisypkina przyniosą jeszcze całkowicie nierozmrożonego, a potem będą go rozcierać ściereczkami, robić kosmetykę, doprowadzać do porządku.

FIEWRALSKI: Czwarta malutka scenka odbywa się przed wejściem...

MEYERHOLD: Chcemy zaprezentować ją podczas deszczu: tam Prisypkina rozmrozili, tutaj doprowadzają go do porządku.

FIEWRALSKI: Wsiada on do taksówki. Dalej inscenizujemy epizod ze scenariusza „Zapomnij o kominku”. Bohater trafia na ul. Łunaczarskiego, dom nr 17, na którym znajduje się szyld... (finał IV części scenariusza - kadry 298-313). Jest to wartkie, dwuminutowe, pantomimiczne intermedium. Wniesie do akcji spore ożywienie.
Automatami będą żywe postacie, które będą pracować.

FIEWRALSKI: Tą piątą malutką scenką kończy się VI odsłona. Całą siódmą odsłonę proponujemy zamienić na inną. Jest tam niesłusznie przedstawione, że ludzie przyszłości okazują się na tyle słabymi i od razu poddają się wszystkim chorobom przeniesionym z przeszłości. Następnie scenkę łapania pluskwy Wsiewołod Emilianowicz uważa za nieprzekonywującą. Tutaj trzeba pokazać spotkanie Prisypkina z nowymi ludźmi, wśród których pojawiają się osoby z hotelu robotniczego, ale na tyle zmienione, że oni i Prisypkin mówią różnymi językami. „Wszystkie usiłowania, aby zrobić z Prisypkina człowieka przyszłości spełzły na niczym” (cytat Majakowskiego nt. „Pluskwy”) - ta myśl powinna być jednym z tematów tej odsłony. Prisypkin czuje się niezręcznie w nowym świecie i szuka odpowiedniego dla siebie zajęcia. Tę scenę trzeba napisać na nowo. Odsłona ósma w głównych partiach pozostaje bez zmian. Są tam tylko małe przeróbki pod koniec, kiedy Prisypkin mówi: „Nie dlatego zostałem, odmrożony, żeby mnie teraz zasuszyli!” W tym miejscu zawsze publiczność mu współczuła, bo rozrywki, które proponuje mu Zoja Bieriozkina nie są bardzo zajmujące. Według tekstu Majakowskiego Prisypkin czyta obwieszczenie o poszukiwaniach człowieka do gryzienia przez pluskwę. Czyta on po cichu i to obwieszczenie słyszy publiczność dopiero w następnej odsłonie. Zrobimy inaczej. Tekst tego obwieszczenia Prisypkin czyta głośno.

MEYERHOLD: Tego publiczność nie rozumiała. Pojawiła się jakaś karteczka, a co na niej - nie wiedziała.

FIEWRALSKI: Wreszcie znalazł dla siebie Prisypkin zajęcie i radośnie skanduje hasło: „Kto nie pracuje, ten nie je”. Przypuszcza, że znowu został robotnikiem. Nie znajdował dla siebie pracy, a teraz znalazł. Będzie utrzymywał pasożyta - pluskwę. Ten fragment zapożyczyliśmy ze scenariusza.
Na początku IX odsłony chcemy wyrzucić „ojców miasta”, staruszki i starców. Dzieci nie tylko zostawimy, ale i pokażemy, jak oglądają zwierzęta. Do tego wkomponujemy wiersz:
„Jeśli nie kartka, to stół, to lwica”. Następnie proponujemy przejście do dwunożnych eksponatów ZOO. Tutaj proponujemy wystawienie szeregu eksponatów, jak to ma miejsce np w alei spacerowej w Parku Kultury i Odpoczynku. Eksponaty te kierownicy wycieczek będą charakteryzować fragmentami wierszy Majakowskiego: „Tchórz”, „Służbista”, „Plotkarz”, „Lizus”, „Świętoszek” itd. A za nimi pojawia się najważniejszy eksponat - Prisypkin.
W tej sytuacji zmienia się i wymowa finału sztuki: „Obywatele! Bracia! Swoi! Rodacy!" - nie pasuje, ponieważ audytorium jest inne. Prisypkin pomyślał, że to „swoi”, a okazało się, że to zupełnie inni ludzie, a bohater stracił poczucie czasu. Oto nasz program, który wysuwamy? Czy jest on przyjęty?

L. BRIK: Według mnie, jest on bardzo dobry.

FIEWRALSKI: Prosimy was, pomyślcie nad tym naszym planem, sprawdźcie jego ideową i konstrukcyjną zasadę, nakreślcie bardziej dokładnie przejścia między odsłonami. Opracujcie pewne partie tekstu.

MEYERHOLD: Jeszcze pytanie o nazwę. Być może nazwać sztukę jej podtytułem: „Feeryczna komedia”.

L. BRIK: Według mnie ta nazwa jest lepsza.

MEYERHOLD: „Komedia feeryczna”, to przecież określenie dane przez samego Majakowskiego i brzmi ono uroczyście. A w gazetach ogłosimy, że przeróbka jest zrobiona na bazie nie tylko jego sztuki, ale i scenariusza. Dlatego też jest ona rzeczą nową. Wydrukujemy afisz o charakterze jarmarcznym, na którym będzie widoczna konstrukcja spektaklu. Ogłosimy, że podczas spektaklu będą wyjaśniane terminy z książek i że zezwala się pytać o ich znaczenie z widowni. To już nie będzie „Pluskwa”, a więc słusznie będzie nazwać rzecz inaczej.

O.BRIK: Trwoży mnie tylko, że wypada cała odsłona VII. Ale zważywszy na materiał, który się zawiera w niej, słuszne, że wypada. U Wołodii to miejsce jest kiepskie i nienaturalne. Potrzebna jest tu scena bardzo dramatyczna. Należy w niej zdecydowanie obrazić Prisypkina.

ASJEJEW: Czy nie należy dać czegoś miłosnego?

KATANJAN: Zawsze widz współczuł Prisypkinowi, zawsze gdy człowiek tęskni do czegoś, współczujemy mu.

ASJEJEW: Trzeba, aby ktoś z sali obraził go, na przykład dziewczyna. Jeżeli to wyjdzie z sali, to widownia nie będzie mu współczuć.

GŁADKOW: To dobrze. Zatrze się rampa między widownią a sceną.

MEYERHOLD: Tak, tak, tak.

GŁOS: Koniecznie, Prisypkin nie powinien u nikogo znaleźć współczucia!

MEYERHOLD: Ostatniemu monologowi Prisypkina należy nadać nie charakter o współczucie widowni, a charakter łajania, besztania, wymyślania, zwróconego do widowni.

FIEWRALSKI: Najważniejsze, to pokazanie nowego, pozytywnego, konkretnego otoczenia, przeciwstawnego do Prisypkina w części II.

GŁOS II: Kto gra teraz Prisypkina?

MEYERHOLD: Wogoljubow. Podoba mi się. Nie komikuje. ale jest zabawny. Pracuje chętnie. Widocznie podoba mu się ta rola. Zaczęliśmy już pracować nad scenami w hotelu robotnicznym - brzmi lepiej niż poprzednio, ale otoczenie Prisypkina jest jeszcze abstrakcyjne. W postaci Bajana należy pokazać jakąś współczesną osobistość.

FIEWRALSKI: W brudnopisie Majakowskiego znajdujemy dowód na to, że Bajan to jakaś konkretna osoba.

PRZEKŁAD: JERZY KOENIG
Przedruk z programu ,.Pluskwy”
w reż. K. Meissner,
wyd. przez Teatr Dramatyczny w Elblągu.