Wielmożna Pani Dobrodziejko!
Dawno już nie zdarzyło mi się do tego stopnia się zapomnieć przy kieliszku jak w piątek. Przypuszczam, że mogłem powiedzieć jakie głupstwo, i zresztą sam fakt bycia nietrzeźwym jest już dostateczną winą.
Poczuwam się tedy do obowiązku przeproszenia WPanią za tego rodzaju sąsiedztwo i zabawę, jaką Panie siedząc przy mnie mieć mogły. Proszę najuprzejmiej łaskawie mi darować, jeśli co głupiego powiedziałem, bo sam nie bardzo pamiętam, co gadałem. Tak to nie leży w moim usposobieniu i tak się nie zgadza z moim przekonaniem, aby wobec Pań upijać się i puszczać na jakieś dowcipy lub lekkie rozmowy, że czuję się prawdziwym zbrodniarzem i źle wychowanym człowiekiem.
Jeśli to możebne, to proszę o łaskawe przebaczenie; zależy mi bardzo na tym, aby sąd Pani o mnie nie był zbyt surowym.
W nadziei, że uzyskam przebaczenie, rączki WPani całuję i wyrazy najgłębszego szacunku załączam.
Włodzimierz Tetmajer
Znalezione w: Tadeusz Boy-Żeleński; Mity i zgrzyty

