
Jak długo depczę ziemię, poznać po obcasie.
Pajęczyny też nie da się palcem zdjąć z czoła.
Donośne kukuryku raduje tym właśnie,
że brzmi, jak brzmiało wczoraj.
Ale i czarne myśli gęstnieją, nawisłe
jak kosmyk, gdy horyzont brwi skośnie przekreśli.
I przestaje się miewać sny - byle mniej istnieć,
rzadziej się zdarzać, nie zaśmiecać reszty
czasu. Uboga ulica z uporem
pcha się w oczy, wystając godzinami w oknie:
to jej pamięć przechowa wygląd lokatora,
a nie, jak skłonny był sądzić, odwrotnie.
I, w czterech ścianach krążąc jak w tańcu szamana,
tocząc się niby kłębek z rogu w róg,
motam na siebie pustkę, aby dusza miała
jakieś pojęcie o tym, co wie Bóg.
tłum. Stanisław Barańczak
Josif Brodski, Urania
Wyd. Zeszyty Literackie, Warszawa 2015
Jedynym narzędziem, jakim dysponuje człowiek w zmaganiach z czasem, jest pamięć; i właśnie ta jedyna w swoim rodzaju, zmysłowa, historyczna pamięć Kawafisa odróżnia go tak bardzo od innych. Mechanizm miłości zakłada pewien rodzaj pomostu między sferą zmysłów i sferą ducha, prowadzącego niekiedy aż do ubóstwienia; idea życia przyszłego jest ukryta nic tylko w naszych związkach, lecz także w naszych rozstaniach. Dość to paradoksalne, że wiersze Kawafisa, kiedy mówią o tej helleńskiej „specjalnej miłości” i dotykają en possant konwencjonalnych rozmyślań i tęsknot, są próbami - czy raczej uświadomioną niemożnością - wskrzeszenia niegdyś kochanych cieni. Lub: fotografiami.
Życie na Ziemi, bez żadnych wyjątków, należy do jednego misternie splecionego ekosystemu, który zawiera w sobie wszystkie organizmy. Ta fundamentalna więź bierze się nie tylko z głębokiej współzależności, ale też z faktu, że całe życie na naszej planecie jest ze sobą genetycznie spokrewnione za sprawą wspólnych korzeni ewolucyjnych. Ekolodzy od dawna zwracają uwagę na to, jak ważna jest łączność i współzależność wszystkich form życia. Ich podejście wywodzi się z wniosków wyprowadzonych przez żyjącego w osiemnastym i dziewiętnastym wieku odkrywcę i naturalistę Alexandra von Humboldta, który twierdził, że wszystkie istoty żywe są ze sobą zespolone holistyczną siecią powiązań. Może to dość niespodziewane, ale właśnie ta wszechzależność stanowi podstawę całego życia na Ziemi. To powinno nas skłonić do głębszego zastanowienia się nad wpływem działalności człowieka na otaczający go świat.
"Czym jest życie? Biologia w pięciu krokach", sir Paul Nurse
Wyd. Marginesy, Warszawa 2020
Za chwilę ten koszmar się skończy - wszystko wróci w miejsce, które można było ogarnąć rozumem. Nie wolno poddawać się, tracić odwagi. Jeszcze trochę cierpliwości, jeszcze kilka kroków, przejdzie przez to podwórko, ten korytarz, wyjdzie przez bramę i znajdzie się znów na ulicy, wśród ludzi, wróci do siebie, do życia bez tajemnic i cudów. Przecież nie może być inaczej. Świat zbudowany jest na racjonalnych zasadach, nie da się go podzielić na pozór i istotę. Nie ma w nim miejsca na absurdalne przypadki, na nieistniejące strefy, realną tuteczność i jakąś absurdalną tamteczność.
Istnieją dwie absolutnie pierwsze zasady wszystkich prawd, jedna z nich jest zasadą prawd twierdzących, mianowicie twierdzenie: cokolwiek jest, jest, druga jest zasadą prawd przeczących, mianowicie twierdzenie: cokolwiek nie jest, nie jest”.
Immanuel Kant, Krytyka czystego rozumu
Nad piazza del Campo - luna piena. Kształty tężeją. Między niebem a ziemią napięta struna. Taka chwila daje dojmujące uczucie zastygłej wieczności. Umilkną glosy. Powietrze zamieni się w szkło. Zostaniemy tak wszyscy utrwaleni: ja podnoszący szklankę wina do ust, dziewczyna w oknie poprawiająca włosy, staruszek sprzedający pod latarnią pocztówki, a także plac z ratuszem i Siena. Ziemia będzie krążyć ze mną, nieważnym eksponatem kosmicznego muzeum figur woskowych, którego nikt nie ogląda.
Barbarzyńca w ogrodzie, Zbigniew Herbert
Młodość jest jak te butelki, które rozwalaliśmy o ściany. Nie można ich skleić z powrotem, ale jest jeszcze szansa, dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie ktoś, kto ułoży z nich witraże.
Zamiotłem całe szkło. Kiedy mój witraż się układa, jest lipiec, Warszawa, rok dwa tysiące trzeci.
Jedziemy dalej.
Pokalanie, Piotr Czerwiński
Wyd. Świat Książki, Warszawa 2005
Odwiedza nas 135 gości oraz 0 użytkowników.