Upośredniając, dzięki produkcji narzędzi, własny stosunek do natury, upośrednił również stosunek swój do siebie. Tym samym obecność nasza w przyrodzie przestała być oczywistą i niewymagającą wyjaśnień daną przyrody samej. Kontakt z przyrodą nie jest sam przez się zrozumiały, ponieważ ten, kto rozumie ów kontakt, nie może w sposób trwały utożsamić własnej świadomości obserwującej z własną świadomością jako składnikiem przyrody obserwowanej. Nasze trwanie w kulturze nie daje się bezrefleksyjnie zaakceptować jako przedłużenie naturalnej sytuacji ekologicznej, jako że zawiera w sobie nieustającą pamięć o obserwatorze dublującym samego siebie w projekcji ku sobie - przedmiotowi. Gdybyśmy nawet wiedzieli dokładnie, kim jesteśmy w przyrodzie, nie moglibyśmy przestać wiedzieć o tym, że wiemy właśnie - a ten stan podwojenia wystarcza, by uniemożliwić nam integrację zupełną w porządek natury, z którym identyfikujemy się wprawdzie w refleksji, lecz nie w refleksji nad refleksją.Krótko mówiąc: z tej racji, iż stał się dla własnej świadomości przedmiotem, człowiek stał się sobie niezrozumiały jako podmiot. Podmiotowość w podwojeniu przestała być częścią przyrody i również określoności biologiczne, o ile są składnikami samoprzeżywania, przestały być naturalne; wymagają interpretacji rozumiejącej. Technologiczny podbój środowiska razem z pracą badawczą i teoretyczną, która go umożliwia, może być z powodzeniem włączony w ewolucję animalnych sprawności i może dochodzić do skutku bez usprawiedliwień epistemologicznych. Jednakże sama świadomość teoretyczna ku sobie zwrócona nie może owego zwrócenia ku sobie rozumieć jako fragmentu technologicznych poczynań: żądając od siebie rozumienia siebie samej, żąda zarazem, by rozumienie było możliwe w stosunku do aktów, w których przyrodę poznaje, wytwarza tedy mitologiczną wartość prawdy i wyposaża w tę wartość rezultaty własnej pracy.
[...]
Świadomość własnego bycia w świecie jest tedy sama wyjściem poza bycie w świecie, jest bezpowrotnym opuszczeniem żywiołowej zgody na swoją pozycję naturalną, jest nieodwracalną utratą gotowego umiejscowienia w przyrodzie. Świadomość bycia w świecie, przez to samo, że się pojawia, sprawia, iż staje się niewytłumaczalna przez odniesienie do świata. Człowieczeństwo przestaje być zrozumiałe dla siebie i musi już to udźwignąć absolutność swoją (tj. zgodzić się na to, że przez odniesienie do siebie tłumaczy naturę, nie zaś odwrotnie), już to szukać samoumiejscowienia przez relatywizacje do przednaturalnej, przedhistorycznej realności mitu. Uzurpować sobie przywilej absolutu - ku czemu prowadzą pokusy radykalnego monizmu historycznego - można tylko za cenę skrajnego sceptycyzmu; lecz skrajny sceptycyzm, jeśli zdobywa się na konsekwencję, oznacza ruinę wartości, które utrzymują więzi nieracjonalne wewnątrz gatunku ludzkiego; oznacza tedy samobójstwo gatunku.
Leszek Kołakowski, Obecność mitu
