Stary budzik
Najgorsze, że od czasu do czasu wszystko rozlatuje się jak stary budzik. Człowiek stoi nad kupą śrubek, z których każda niby jest osobnym i materialnym przedmiotem, ale nie wiadomo, do czego służy, bo wyskoczyła ze swojej funkcji, a sama jako taka nic poza fragmentem sztuki abstrakcyjnej nie oznacza. Męczący to stan. Inny, a podobny, a może ten sam, tylko inaczej przedstawiony, to ten, kiedy z wielką jasnością powstaje pewność, że nie ma żadnej zasługi ani żadnego osiągnięcia i że tak samo nagi i goły stoję jak po urodzeniu, że nic w ciągu tych trzydziestu paru lat się nie wydarzyło, że niczego nie było i najwyżej, w najlepszym wypadku, jest tylko ta skromna kupka, która jest aktualnie. Żadnych zapasów, żadnych szańców, schroniska żadnego człowiek nie jest w stanie sobie zbudować ani zabezpieczyć i na wielkim wichrze zawsze znienacka się znajdzie, chociażby wydawało mu się przedtem, że w pięknie malowanych komnatach przy kominku jasnym sobie przebywał.
Fragment z listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema
20.10.1964
W krainie Morfeusza - Władcy Snów
Sny, które opowiadamy, nigdy dokładnie nie są tymi, które nam się śniły. Ludzie opisują jedynie to, o czym "śnili" w ciągu dnia, i zawsze mają w tym jakiś ukryty cel. Tylko głupiec zdradza, co mu się śni w nocy. Czyniąc to, narazilibyście się na śmieszność lub uznano by wasz sen za zły omen. Nikt nie bierze na poważnie prawdziwych snów, łącznie z tymi, co je śnili, prawda?
Nazywam się czerwień
Orhan Pamuk