Prowincja
I oto życie prowincjonalne ofiarowuje ci wszystkie swoje tanie materialne wygody, swoją gnuśność, swoje plotki, swoją nietrudną i niewybredną rozpustę… A to wszystko jest tak prosto, tak łatwo osiągalne. Zaczyna ci się snadnie wydawać, że jesteś czymś w rodzaju bajkowego paszy, że wystarczy, byś czegoś zapragnął, a wszystko się ziści… Niekiedy, co prawda, nawiedza cię mimochodem myśl, że i twoje pragnienia stały się jak gdyby bardziej ograniczone, i twój widnokrąg umysłowy się zacieśnił, że się łatwiej, taniej godzisz i zaspokajasz i że w ogóle odbywa się w tobie coś przykrego, niepożądanego, coś, co chwilami zalewa ci twarz rumieńcem. Ale stopniowo i ta dokuczliwa myśl zaczyna cię trapić coraz rzadziej, owszem, sam śpieszysz ją odpędzić jak natrętnego komara i dobrowolnie, ku całkowitemu swemu zadowoleniu, toniesz, niby w piernacie, w bajorze prowincjonalnego życia, którego powierzchnia jest tak zielona, że z daleka można ją wziąć ostatecznie za bujną łąkę.
Szkice gubernialne, M. Sałtykow-Szczedrin
Pełne i doskonałe
Skończyłem czterdzieści trzy lata, jestem schorowany, sfatygowany; skąd więc to uczucie, że pomiędzy młodością a starością jest jeszcze jedna epoka, w której odczucie życia jest gorętsze niż w młodości? I co może jeszcze przynieść starość, kiedy nadejdzie? Ile mądrej radości, niemej, ukrytej intymności? Życie jest pełne i doskonałe, to rzecz pewna. A z czasem przyjdzie śmierć, jakże znajoma, niestraszna - z każdym rokiem bardziej znajoma i swojska.
Dziennik 1943-1948, Sándor Márai