Co jest w książkach, jest naprawdę
My, czytelnicy, jesteśmy jedynymi świadkami. Tylko my możemy zaświadczyć, ze ta rozmowa miała miejsce. Oczywiście każdy z nas zapamiętał ją trochę inaczej, ale to inna sprawa, mamy czas, żeby sobie wzajemnie opowiadać swoje wersje. Najważniejsze, że byliśmy przy tym i możemy złożyć zeznanie, jakby ktoś chciał, to nawet pod przysięgą: ta rozmowa naprawdę się odbyła, wszystko, co jest w książkach, jest naprawdę.
Małgorzata Łukasiewicz, ZL Nr 118
Akropol
Akropol, jaki miałem przed oczami, sprowadzony do szkieletu, odarty z ciała, był dla mnie zarówno dziełem woli, ładu, jak i chaosu, artystów i historii, Peryklesa i Morosiniego, Iktinosa i grabieżców. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń, doznawałem uczucia, w którym podziw mieszał się z litością.
Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych, to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu, że „udało mi się jeszcze zdążyć”, zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu, przed niewiadomą przyszłością.
Labirynt nad morzem, Zbigniew Herbert