Musieliśmy coś przegapić, widocznie dużo działo się kiedy
spaliśmy, za naszymi plecami poprzesuwano meble, zmieniono
oficjalny język i walutę i teraz obudziliśmy się w innym kraju.
I nawet nie jest sprawa oficjalnych kolorów.

Po prostu musieliśmy zbyt długo spać, zapomnieć o podstawowych
rzeczach, skoro teraz przynoszą nam rachunki, odcinają dopływ.
Skoro nasze dokumenty należą teraz do obcego państwa, które
budzi śmiech i trwogę.

Musieliśmy przeoczyć jakiś ważny szczegół, któryś decydujący
moment, skoro dokoła rzeczy zupełnie nieznane, a na przedmieściach
padają niewyobrażalne przekleństwa. Na wywołanych zdjęciach
dopiero teraz widać, jak ktoś pastwi się nad naszym dzieciństwem.

Musieliśmy zbyt długo zajmować się sobą, zbyt długo przebywać
we śnie, jeśli nie rozpoznajemy żartów, a zwykłe zabawy przerażają
nas. Musiało się coś stać tej nocy, kiedy zamknęliśmy drzwi naszego
pokoju i w tej głuchej ciszy ciemność pozostawiona tam

postąpiła o trzy kroki, pod próg.

Tomasz Różycki

A więc wojna z tomiku Vaterland, 1997