Nieraz chodziłem na brzeg ten, ścigając okiem oddalające się żagle i czytając z chciwością doniesienia wyjazdu ich do Cejlonu, Ternate i Batawii; nieraz pytałem się sam siebie, jaki powab mieć mogą dla mnie tak niebezpieczne i tak niewygodne mieszkania, jakimi są okręty. Gdyż jeżeli to prawda, że widok żywiołu tego cofa mię ku pierwszym młodości mej latom, niemniej musi być prawdą, że ta życia epoka przywodzić powinna wspomnieniom przyjemniejsze spoczynki; czyli raczej, co jest prawdą dla jednych, może dla mnie być nią przestaje.
W rzeczy samej, jeżeli wstecz rzucę okiem na kilka lat strawionych w pyle ksiąg i pism, w tłumie światowym i burzach morskich, to nie na omamieniach, nie na chwilach roztargnienia miło mi myśl zatrzymać: za najprzyjemniejsze uważam długie noce w cichej pracowni poświęcone naukom. Lecz z nierównie większą rozkoszą myśl moja przenosi się w czasy, kiedy zadziwiona wzrastającą swą siłą, żadnym w szczególności nie zatrudniając się obiektem, łatwa do obłąkania się, jednym rzutem wzbijała się nad wszystkie rzeczy istniejące; natenczas mieszkałem w okrętach (Podróże, Jan Potocki).
Słowa te wypowiada człowiek dwudziestosześcioletni, który zdaje się mieć już za sobą niejedno życie, podczas gdy czeka go jeszcze tyle nowych doświadczeń! Na razie chce zakończyć swój objazd Holandii, próbując wrócić do Amsterdamu, co nie jest łatwe, ponieważ działania wojenne zostały wznowione i Prusacy bliscy są zadania śmiertelnego ciosu. Wreszcie wszystko kończy się bez wielkiego rozlewu krwi, z wyjątkiem rzezi dokonanej w dzielnicy żydowskiej, której Potocki, jak się zdaje, był jedynym świadkiem, a w każdym razie jako jedyny je odnotował, jeżeli dać wiarę milczeniu, jakie wobec tych wydarzeń zachowali historycy. Bilans podróży jest ostatecznie dosyć gorzki, w każdym razie co się tyczy nadziei, że ludzkość zapisze nową kartę życia społecznego.
Dziennik ten, poświęcony najdzielniejszym wolności usiłowaniom, stał się tylko doniesieniem ostatnich skonania jej momentów: zniknęła z okręgu ziemskiego. Holendrzy byli ludem wolnym - dziś nim być przestali. Anglicy bowiem są tylko narodem konstytucyjnym. Amerykanie uciekają się pod cudzą opiekę. Szwajcarowie są poddanymi monarchów, którzy mądrością i wstrzemięźliwością swoją w szczęśliwym utrzymują ich omamieniu, głupi zaś Pastuchowie z małych kantonów są i wspomnienia niewarci. Lecz jeżeli w tym wieku filozofii serca spokojnymi uśmierzone rozkoszami nie zdają się już być godnymi służyć za ołtarze temu bóstwu, które w Rzymie i Grecji pod osłoną krwawego, fanatycznego kultu tyle uczyniło cudów, za to opinia ludzka zdaje się zajmować jego miejsce i też same zjednywać skutki, to jest wolność osobistą i ten gatunek równości, który sprawia, że każdy jest kimś i czuje godność jestestwa swego. Opinia nie wywraca tronów, lecz stopnie ich tak osłabia, że żądza wyniesienia się na nie przestaje być już nawet pobudką do zbrodni, których przez tyle czasów była usprawiedliwieniem (Podróże, Jan Potocki).
Znalezione w: Jan Potocki. Biografia, François Rosset, Dominique Triaire
