Leszek KolakowskiWyszliśmy z natury i nie wrócimy do niej nigdy w tym znaczeniu, w jakim naturalność zakłada spontaniczne, bezrefleksyjne, przeszłości niepamiętanie a wobec przyszłości beztroskie przystosowanie do świata. Świat stał się obcy człowiekowi z ludzkiej winy, konflikty interesów układają się w ład pozorny tylko i maskujący groźny chaos wrogich ambicji; ludzie stworzyli sobie świat sztucznych potrzeb, sztucznych artefaktów, pozornych realizacji, zabiegają o to, co ich gubi jako osobowości samowiedne, a konstytuuje jako kukły w ślepej grze skłóconych interesów.

 

Żadne mądre prawo nie ureguluje świata opartego w założeniu na konflikcie prywatnych pragnień, pozbawionego poczucia bezinteresownej i żywiołowej więzi. Człowiek stał się jednostką, tj. atomem wypełnionym bez reszty żądzą posiadania rzeczy; tym samym przestał być osobą, tj. tym, który wolność własną urzeczywistnia; tym samym wspólnota autentyczna ludzka przeobraziła się w pozorną wspólnotę opartych na niesprawdzalnych antagonizmach interesów. Zwrócić człowiekowi człowieka to zarazem zwrócić mu naturalną solidarność z innymi, nie opartą na zbieżności interesu, ale na sympatii bezpośredniej, osobowej, wolnej od kalkulacji. Okazuje się wszakże, ze dystans, jaki refleksja dała człowiekowi w stosunku do świata, jest niezatarty; powrót do wspólnoty realnej nie może być unieważnieniem historii, tylko jej dalszym ciągiem. Atoli żadne prawo dziejowe nie załatwia, by tak rzec, tej sprawy podstawowej; nie ma „prawa postępu”, ani przyrodzonego determinizmu, który by dawał rację optymistycznej nadziei na samoczynne przezwyciężenie kryzysu; trzeba spróbować, może się uda. Lecz czy udać się może?

Leszek Kołakowski, Niemoc monumentalna Jana Jakuba