polonez-na-polu-minowymPisał pan: „Wszyscy z zupy, cały naród. Życiorysy jak przypalona zupa, pejzaż jak zupa rozlana”.
- Polak bez zupy to jakiś taki małopolski. Polska powinna mieć dymiący talerz zupy w herbie, a nie jakiegoś orła, który z tymi rozcapierzonymi szponami wygląda tak, jakby go ktoś na chwilę do prądu podłączył.
Jakby tak przymrużyć mózg, to znaczy skupić się, to można by każdego człowieka przyzupić.

Daj posmakować, a powiem ci, kim jesteś?
- Uchyl rąbka pokrywki. Najwięcej to mamy chyba grochówek i żurku, bo to ludzie pospolici. Niektórzy z wkładką, inni bez. Smakują, ale tylko wtedy, kiedy kontakt z nimi jest raz na jakiś czas. Pomidorowych też dużo, to raczej lud z miasta. Ten bardziej pospolity z ryżem, mniej z makaronem, bo pomidorowa ma szczeble – ta kremowa z bazylią wstydzi się tej z ryżem, chociaż to jedna rodzina.
A zwodnicze kapuśniaki? Przaśne fasolowe? Chytre szczawiowe? I te wyprane z płci jarzynowe. A nad nimi wszystkimi Król Polski Jego Wysokość Rosół, ponadpłciowy. Nasza hostia niedzielna, którą spożywamy łyżką w pocie czoła.

Janusz Rudnicki w rozmowie z Dorotą Wodecką