Księgi JakuboweBył to czas tulenia się do porośniętych mchem macew, którego to słowa na on czas nie znałem. Znaczone abstrakcją nieznanego alfabetu, utajone pośród leśnych drzew, krzewów tarniny, dzikiego bzu, łopianów oraz pokrzyw wyższych niż moje istnienie, stały się milczącym świadkiem przebrzmiałych dni, ale i zaczątkiem dalekiej, osobistej podróży, której zarys rodził się intuicyjnie, nieświadomie. Były tajemnicą, zaczynem nieplanowanej eskapady. Jedno z pierwszych odkryć chłopca poznającego świat przyrody, czas wielkiej wyobraźni małych światów, kontakt z echem, szeptem wiatru tchnącym: byliśmy. Takoż w tej podróży przyszedł czas na monumentalną, kadyszową opowieść Olgi Tokarczuk przywracającą na chwilę czas na owe bezdroża dziejów, gdzie wyznawano Boga jedynego, w nieznanej nam już, różnorodnej wielokulturowości tych ziem.

 

Księgi Jakubowe Olgi Tokarczuk to egzystencjalny spacer we mgle mierzący się z nieracjonalnością istnienia z przyczyn innych, niż biologiczne. To podróż po XVIII wiecznej Rzeczypospolitej, różnorodnej, wielokulturowej, ale nade wszystko jest to mistyczna w swej baśniowości rekonstrukcja zdarzeń z życia ludzi, których nieliczne ślady istnienia przetrwały po dziś dzień. Wkład Tokarczuk w snucie opowieści wymagał wykonania niesamowitej pracy w zmierzeniu się z archiwami, a odszukane nici połączone w spójną historię, tworzą zapierający dech w piersiach świat, który na kartach powieści staje przed oczyma czytelnika jako żywy. Zastosowana przez Tokarczuk metoda koniektury mającej za cel poprawę nieuniknionych błędów transmisji tekstu poddawanego rekonstrukcji, oczyszczeniu, w połączeniu z imaginacją autorki, przywoływaną już na okładce sprawia, że powieść staje się ponadczasową księgą pamięci. Wszystko to za mało, gdyż Tokarczuk, przyjęła w swojej opowieści optykę Nowych Aten – pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej autorstwa ks. Benedykta Chmielowskiego, który jest jednym z bohaterów ogromnego dzieła Tokarczuk. Oto pisarka oddaje w ręce czytelnika, zdawałoby się, opis nieistniejącego już ludzkiego świata, który zapewne w sposób umyślny rzutuje na dzisiejszą optykę rozpędzonej w swoim bycie planety przepełnionej konsumpcjonizmem, która wciąż zdaje się szukać przyczynowości istnienia nie tam, gdzie by wypadało – w blichtrze przyziemności.

Tytułowy Jakub, przywódca sekty religijnej, mierzy się z podróżą przez trzy monoteistyczne religie w poszukiwaniu daru wieczności istnienia. Otoczony siecią wyznawców jako Nowy Mesjasz owych pozostających w swojej odmienności, nie będących w stanie wpisać się w szablony współczesnego im świata, poddawanych licznym próbom, podczas których pytania o inność, wolność, herezje, nienawiść, prześladowanie, wojny, rozbiory Polski, stających się tłem pytań skierowanych ku współczesnemu czytelnikowi powieści Olgi Tokarczuk – to wybitnie zatrzymuje. Jacy jesteśmy, skąd i dokąd zmierzamy, w co wierzymy, rodzimy swoim słowem oraz czynem dobro czy zło?

Książka konieczna, napisana piękną polszczyzną, stająca się tajemnicą ulotnej współczesności, lekturą niezbędną do odrobienia przez wszystkich tych, dla których pęd codzienności, zwłaszcza bezrefleksyjnej, staje się zbytecznym balastem wobec ich wewnętrznej potrzeby w próbie odpowiedzi przed samym sobą na zadawane przez kolejne pokolenia ludzkości te same pytania o sens, wiarę, przyczynowość własnego istnienia oraz, co najistotniejsze, jakość własnej podróży przez kalendarz czasu. Oto Nowe Ateny, oto moc talentu Olgi Tokarczuk.

(mr)
23.11.2014