Jeśli nie zmienisz nazwiska, odejdę

Jestem swoim ojcem w momencie, w którym opuszcza go żona.
Myślę o piłce nożnej i o samochodzie.

Jadę spokojnie, pozwalam się wyprzedzać. Myślę o dzieciach.
Jestem swoim dzieckiem w momencie, w którym

będzie swoim ojcem, od którego odeszła kobieta. Myślę
o swojej żonie. Przyspieszam, ryzykownie wyprzedzam.

Jestem swoim dzieckiem w momencie, w którym umieram.
Jestem swoim dzieckiem, które chce umrzeć wcześnie.

Jestem ojcem swojego ojca, którego nie chciała kobieta.
Jestem cały ciałem, którego nie chciano, wulgarnym wyrazem.

Jestem swoim nazwiskiem. Gwałtownie przyspieszam,
koła buksują na mokrym asfalcie. Chciałbym być piłkarzem.

Jestem swoim ojcem w momencie, kiedy opuszcza go żona
Wchodzę w zakręt, wiedząc, że z niego wypadnę. 

 

MARCIN BIES

Znalezione w Gazecie Wyborczej z dn. 27.03.2010r.