Ulice w Bombaju
Może dlatego w nocy myśli się inaczej, może dlatego wielu pisze nocą, że wtedy ustaje ta wielka działalność ogólna i powszechna, i można spokojniej zostać ze swoją własną. Żadne oddzielenie się kotarami i sztuczne światła tu nie oszukają, wierzę w coś, co przenika, co jest obecne, chociaż tego nie widać ani nie słychać. W dzień świat jest wielką kawiarnią pełną ludzi, w nocy tą samą, tylko taką, w której tylko jeden stolik jest zajęty – mój właśnie. Jak miło jest pomyśleć, że tyle energii jest w tej chwili zablokowanej, że tyle sił jest wyłączonych, zawieszonych. Robi się wtedy trochę przestronniej, a o przestronność jest coraz trudniej. Kto wie, czy nawet ulice w Bombaju, podobno nocą pokryte dokładnie ciałami śpiących, nie są całkiem bezludne nocą, a owe ciała nie włączają się do ogólnego bezludnego krajobrazu, jako element taki jak drzewa czy skały
04.02.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek
Polska
Polacy wczoraj przyjechali, dali się zobaczyć, dotknąć. Młodsi ode mnie. Do kraju nie ma powrotu, jeżeli chciałbym wrócić do tego, co dla mnie jest krajem, było krajem. Albo inaczej mówiąc: Polska coraz mniej jest Polską dla mnie, czyli moją przeszłością, co nie przeszkadza, że jeszcze bardzo dużo jej zostało. Słusznie podobno Gombrowicz powiedział, że z ojczyzną nie ma żartów, bo ojczyzna jest naszą fizycznością, naszym ciałem. Możność więc pozostawania z dala od ojczyzny w jakiej takiej równowadze zależy od tego, jak bardzo nie jesteśmy wyłącznie ciałem, jak bardzo duch nasz krzepki. Co znajduje potwierdzenie w doświadczeniu, że im prymitywniejsi ludzie, tym trudniej im z dala od Polski. Kto jednak może żyć całkiem bez ciała?
07.03.1966
Dziennik tom 1 (1962-1969), Sławomir Mrożek