Paruzja
Po dwóch tysiącach lat jest to jednak niezadowalające rozwiązanie, dlatego że jeżeli moc wcielenia i męki Pana nie uzdolniła nas do tej pory do nawrócenia na świętość, to po dwudziestu wiekach od wybicia «ostatniej godziny» świata myślenie, że staniemy się do tego zdolni teraz, gdy zapomnieliśmy o sensie obietnic, w które wierzyliśmy, jest nieprzyzwoite. Czy chcemy przez następne tysiąclecia kontynuować grę, w której Bóg nam nie pomaga, gdyż na to nie zasługujemy, a zarazem być świadomi, że człowiek bez Jego pomocy nie ma wartości?
[...]
Jesteśmy [...] zjednoczeni z Bogiem w zupełnie innym sensie. W tym, że wraz z duchem, który jest w nas, umieramy. Podczas gdy Bóg «przegrany» i «zwyciężony» zsunął się z krzyża jako nieużyteczny i zapomniany kawałek ciała, my wraz z naszą wiarą wstępujemy na krzyż, toczymy ostatnią bitwę, konamy i wołamy «Eli, Eli, lama sabachtani?» Tak - o to prosimy, wołając - dopiero wtedy wypełni się to, czego zabrakło cierpieniom Chrystusa [Kol 1, 24] i dokona się ostateczny, radykalny zwrot. Nasza ofiara przyniesie życie. Bóg zmartwychwstanie. Musimy doskonale kochać Boga, który nam się ofiarował i oczekuje od nas zbawienia. Za bardzo nas jednak unieszczęśliwił, rozczarował, zmęczył, abyśmy mogli to czynić.
S. Quinzio, Un Commento alla Bibbia
Znalezione w: Dariusz Czaja, Lekcje ciemności
Człowieczeństwo - suma defektów?
Na czym polega to człowieczeństwo, którego oni nie mają. Może naprawdę jest tylko ożenkiem alogiczności z tą "poczciwością", tym "zacnym sercem" i tym prymitywizmem odruchu moralnego, który nie obejmuje dalekich ogniw przyczynowego łańcucha? Skoro maszyny cyfrowe nie są ani zacne, ani nielogiczne... Więc w takim rozumieniu człowieczeństwo jest to suma defektów i mankamentów, naszej niedoskonałości, jest tym, czym chcemy być, a nie potrafimy, nie możemy, nie umiemy, to jest po prostu dziura między ideałami a realizacją - czy nie tak?
Opowieści o pilocie Pirxie, Stanisław Lem