"Spotykamy jakąś postać niby to przypadkiem, a za chwilę łączy nas z nią już coś niepojętego, jakiś niepojęty przypadek, na tyle natrętny, że zaczynamy się zastanawiać nad jego znaczeniem. Bohaterowie Sebalda odkrywają prawdę o sobie stopniowo, mozolnie, czytelnik poznaje ich historię niejako od tyłu, dochodząc do przyczyn wylewu, obserwując skutki choroby, rezultaty ran. Jak i kiedy doszło do zranienia? Docieranie do przyczyn jest wędrówką, błądzeniem, często bolesnym, niby w koszmarze, niejasnym i nigdy ostatecznym. To uparta praca psychoanalityka, grzebiącego w mrocznych piwnicach. To, co odkrywamy lub odkrywa narrator, podążając za bohaterami takim jak Austerlitz, prawie zawsze będzie od niego wymagać heroizmu. Heroizmem jest bowiem zgoda na prawdę, która niczego nie ratuje, nie ocali, która niemal zawsze jest pogodzeniem się, uznaniem straty, włączeniem straty do bilansu życia, zgodą na rozpad i ubywanie aż do rozproszenia". Tomasz Różycki w ZL Nr 118.