
Odkrycie dokonane przez Prousta sprowadza się, ściśle mówiąc, do tego, że wszechświat „naturalny” nie działa jak należy: że między pragnieniem a jego zaspokojeniem istnieje realność nieprzewidziana, migotliwa, odmienna, że czas nie jest dopełnieniem, ale destrukcją, że miłość jest mitem budowanym przez pragnienia, że ludzie widziani z zewnątrz, zgodnie z porządkiem czasu, to maski lub żyjący umarli, że w sensie subiektywnym trwanie - duree - nie jest strumieniem, ale nieciągłością, nierównym biciem serca.
Z tej perspektywy psychofizyczny paralelizm naturalizmu zostaje anulowany raz na zawsze (XII, 4).
Notatki, Nicola Chiaromonte
Fundacja Terytoria Książki, Gdańsk 2015
(…) I on, i byt pokoleń całych od prapradziadów, co wznieśli te zręby, aż do gospodarzy naszych, wszystko to stoi morzem i na morzu. Życie ludzkie zarzuciło tu kotwicę tak samo, jak ją nieco dalej zarzucają barki i łodzie, i tak jak one kołysze się z falą i na fali. Jego radości i nadzieje, jego klęski i żałoby kołyszą się z nim razem.
Coś z płynności żywiołu weszło tu w dusze ludzkie. Każdy przypływ wypełnia je otuchą i wzmaga; każdy odpływ zabiera coś z nich i unosi z sobą. Oczy tak samo osychają z łez jak nadbrzeżne piaski, a żagiel, wzdęty świeżym tchem morza, pędzi nie tylko barkę, ale i krew w żyłach. (…)
Na normandzkim brzegu, Maria Konopnicka
Znalezione w: „100/XX Antologia polskiego reportażu XX wieku” pod redakcją Mariusza Szczygła
Odwiedza nas 55 gości oraz 0 użytkowników.