• Strona startowa
  • Konteksty
  • Teatr
  • Kontynent Miłosz
  • Biografia symboliczna
  • Radio Nowy Świat
  • O mnie

Prywatny raj Anny

Szczegóły
Utworzono: 01 maj 2010
 

Najnowsze wpisy

  • Do Leukonoe
  • Dreptanie w cieniu
  • Rauha
  • A jeżeli znajdę tylko światło księżyca?
  • Klasztor w Valdemosie
  • Naśladowane, a doświadczone
  • Koncert f-moll
  • Niespodziewany koncert
  • Ośmioletni Chopin
  • Prospero fortepianu
  • Za mało
  • Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
  • Najdłużej...
  • Odbić jak najwięcej kosmosu
  • Do granic
  • Bastion gwiazd
  • Obserwuj płynącą wodę
  • Zemsta książek
  • Życie
  • Czterdziestoletni mężczyzna żyje z tym rozczarowaniem

Bliższy obraz życia

Czytając Kierkegaarda, egzystencjalistów, teraz Schaffa, uderzony jestem jedną myślą, której jakoś ani rusz nie mogę sformułować. Zwłaszcza w filozofii marksistów to tak uderza; chyba najlepiej jest powiedzieć: uderza rozziew pomiędzy światem pomyślanym (czy myślanym) a światem żytym. Te dwa światy nie nakładają się na siebie – i dlatego w każdej filozofii mamy fałszywy obraz świata. To chyba będzie najbliższe tego, co myślę, a raczej tego, co odczuwam, chociaż bardzo jeszcze nieskładnie i nawet w przybliżeniu nieoddające mojego „wrażenia”. Zresztą Schaff to widzi: dla niego człowiek realny a człowiek pomyślany (określany bardzo subtelnie tysiącem definicji) nigdy nie schodzą się razem, nie tworzą jedności. Czy to jest zasadniczy błąd, zasadnicza niemożność myślenia ludzkiego? Może dlatego literatura daje bliższy obraz życia niż filozofia.

08.02.1966
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki, T. III

Uroki doczesności…

Oczywiście, możemy, a nawet musimy odmówić światu doczesnemu wszelkiej wartości realnej, redukując go do nicości w obliczu bytu nieskończonego. Przez to samo wszakże, ani nie wyskoczymy ze skończonego swojego ciała, ani rozumu swego nie uzdolnimy do tego, by z nieskończonością się oswoił, ani wreszcie nie zabijemy namiętności, które, choć poskromione, podsycają w nas nieustannie tęsknotę za urokami doczesności. (…) I nie jest to – niepodobna przesadzić w podkreślaniu tej okoliczności – opozycja dobra i zła, ale współistnienie dwóch światów, które właśnie współistnieć nie mogą, skończonego i nieskończonego, obcych sobie bez reszty, a jednak w zagadkowy sposób pochłaniających jedną i tę samą ludzką istotę.

Leszek Kołakowski, Banał Pascala

Odwiedza nas 58 gości oraz 0 użytkowników.

Szukaj

Copyright © 2021 W stronę zmierzchu. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Początek strony