Nośniki istnienia zaginionych myśli plątają się po scenie wśród kabli, śpiewu, błyskotek oraz świetlnych refleksów. Przecież mjamy się na pasach, dokładnie jeden raz. Pada niespodziewane, zaskoczone samym sobą cześć. Od groma piwo, rozmowa, papieros. Nieczęste i unikalne w ciszy myśli wypowiadane z pasją. I końca tej wyprawy nie ma; wszak być nie może. Jesteśmy podróżą do dalekiej Itaki. Granice zburzone morską falą; za sterami gwiezdni nawigatorzy na nieboskłonie. Oddycham oceanem nieznanej dotąd podróży.