Ostatnie dni były parafrazą tytułu filmu. Odeszły trzy ważne dla mnie osoby, czwarta miała ślub oraz wesele. Każda z tych osób odbyła swoją podróż w kierunku jednej wielkiej nieznanej. Jako ostatni, odszedł mój profesor ze szkoły średniej, u którego miałem przyjemność pobierać naukę literatury. Dzisiaj oddali go Ziemi. Biorąc pod uwagę ostatnie kilka lat jego życia, śmiem twierdzić, że wszędzie mu będzie lepiej, niż po tej stronie.

 

O świcie, ruszam we własną podróż po krainie Małej Morii. Do ciszy, szlaku, przyrody, własnych myśli zagłuszanych prozą codzienności. Wszak wszystko warto oddać za życie, to prawdziwe życie. Zainteresowanych odsyłam do filmu, który dobry kumpel polecił mi obejrzeć przed podróżą. A zatem: Wszystko za życie. Bądźcie zdrowi do czasu, gdy powrócę.

 

wzz