Jarosław Marek Rymkiewicz

Leżą w grobach rodzinnych, rozrzuconych bezwładnie na brzegu Dunaju, a głowa zmarłego w każdym grobie zwrócona jest w kierunku Jerozolimy. Leżą w podwójnych grobach ze swymi końmi, patrząc w przeciwną stronę świata niż zwierzęta. Leżą pod żonami skulonymi na ich brzuchach, ale tak, że widzą nie twarze kobiet, lecz biodra. Czasem grzebano ich w pozycji stojącej. Straszliwie postarzali, właściwie rozłożeni od nieustannego wpatrywania się w niebo, dźwigają na sobie cegły z wydrapanym imieniem ‘Jehuda’ albo ze słowem szachor – czerń. […] Owe rzeźbione nakrywki na oczy, usta i uszy broniły dostępu do zmarłych demonom i szedinim. Jednakże tak są rozrzucone po całym cmentarzu, jakby je porwała z miejsca ogromna siła, nagły przypływ ciążenia ziemskiego i żadna już nie leży już na miejscu, którego miała strzec. Można by nawet przypuszczać, że jakaś niewiadoma, nagła potrzeba spowodowała przeniesienie tych nakrywek na oczy, uszy i usta z innych grobów tutaj, otwierając drogę jednym demonom, a zamykając innym…
"Słownik chazarski" Milorada Pavicia
I ofiarowałem moje serce ziemi poważnej i cierpiącej, i w świętej nocy składałem obietnice, że będę ją kochał wiernie, bez lęku, nie odrzucając nic z ciężaru jej nieszczęść i nie gardząc żadną z jej zagadek. Tak oto związałem się z nią węzłem śmiertelnym.
Hölderlin, Śmierć Empedoklesa
Odwiedza nas 243 gości oraz 0 użytkowników.