Share

Kapitan X - Tomasz RóżyckiGdzieś końcem lat 90-tych ubiegłego wieku, zupełnym przypadkiem, na dziś dzień już nie do określenia i przypomnienia sobie, w jakich okolicznościach, chociaż musiały być one związane z radosnym, nocnym życiem studenckim, trafić mi musiały na oczy wiersze Różyckiego. Zapewne było to w pokoju akademika u koleżanek polonistek, gdzie czytanie tekstów zakrapialiśmy obficie i do syta. W naszym, przyrodniczym pokoju, królowała matematyka, fizyka, chemia i biologia o sporym ciężarze gatunkowym, a innej literatury, poza tematyczną, nie uświadczyłby nikt. Na takie bujania między sobą, a muzą, czasu nie było. A jednak!

 

To mniej więcej wówczas, w podobnych okolicznościach, pojawiły się na oczach Zeszyty Literackie, a później to już poszło szeroko w stepy dalekie. W takich oto okolicznościach w moim życiu szerzej i na bardziej poważnie pojawiła się literatura, a u zarania tej podróży tkwi Różycki ze swoją twórczością. Byłeś tym pierwszym, co mój świat potrafił ubrać i zatrzymać w słowach oraz w chwili świadomej refleksji nad światem, która zarysowała kamień duszy na tyle mocno, że ta podróż wciąż trwa w znaczącej wrażliwości oraz w stałym niedosycie. Pół wieku w te dni majowe? Jak, kiedy to wszystko się stało? Ledwie mgnienie oka i nie wiem, czego można życzyć pisarzowi na półwiecze ponad podróż do Rzymu z Tomi. Ale czy aby na pewno jest to wygnanie i trzeba nam wszystkim do Rzymu, gdy tutaj, pośród słów poezji Różyckiego, wykwitają całe łany ludzkie między szeptem słów i myśli pozaplatane w kolejne strofy twoich wierszy? To są Nowe mapy, Nowe miejsca, Nowe opowieści kolejnego pokolenia, acz z intymną pamięcią o wczoraj oraz przy dużej nadziei na jutro, co zresztą przynależy do pisarzy pokoleniowych, a z takim mamy tu przecież do czynienia.

Nie wiem, jaki rodzaj cyrografu i z kim należało go podpisać, by móc czynić w czytelnikach zatrzymanie nad sensualnością słów, które to jedne z drugich niejako samo się wynikające i samo się wykrzykujące, tworzą owo czarowne zaklęcie, co zatrzymuje w kontekście licznych znaczeń. Istna magia czasu i filozofii. Niebywała ta umiejętność sprawia, że gdziekolwiek nie jestem, gdziekolwiek nie spojrzę, a już zwłaszcza podczas odosobnienia w otoczeniu przyrody, to wszystek świat zdaje się takim, jak w tomikach tych właśnie wierszy. Czyni mi mój świat ten, kto potrafi go w słowa zakląć i wyrazić, gdy sam tego poczynić nie potrafię i to jest ten rodzaj poezji, który przez to tym mocniej dotyka. Nie jest to, bynajmniej, opinia odosobniona, co tym bardziej przydaje tomikom Różyckiego znaczenia, zaś autorowi tej niespożytej władzy nad więcej niż jedną duszą, mimo, być może, zaprzedania własnej, Wielki Manitou raczy wiedzieć, jakiej sile tajemnej! Zatem z życzeń czytelnika na wszystkie dalsze WSZYSTKO, czaruj nam czarodzieju, bo opowiadasz nasz prywatny świat tak, jak często sami lepiej opowiedzieć byśmy tego nie potrafili. To ten rodzaj poezji, której słowa czytelnicy tłumnie uznają za własne, i którymi wyrażają się na świat.

Mateusz Rossa
28.05.2020
Kapitan X - Tomasz Różycki